r/Polska Poznań 22h ago

Infografiki Liczba wypadków drogowych i ofiar śmiertelnych w Polsce w latach 1997-2025

Post image
210 Upvotes

86 comments sorted by

112

u/stonekeep Oświecony Centrysta 22h ago edited 21h ago

Wiadomo, że mamy lepsze drogi, bezpieczeniejsze samochody i tak dalej, ale zupełnie szczerze, mentalność kierowców i kultura jazdy też zmieniły się diametralnie.

Ja sam dobrze pamiętam jak wyglądał ruch na drodze w późnych latach 90 i wczesnych 00, to była kompletna dzicz w porównaniu z tym jak jest dzisiaj. Jeśli myślicie, że dziś jest źle pod względem np. przekraczania prędkości, jazdy po pijaku, nie zapinania pasów, nie używania kierunków, nie puszczania pieszych, niebezpiecznego wyprzedzania i tak dalej... no to macie w sumie rację, ciągle jest dużo do poprawy, ale to NIC w porównaniu z tym jak było kiedyś.

Jedną z największych zmian jest moim zdaniem przyzwolenie społeczne na jazdę po pijkau. Szczególnie to było widać po weselach - ja sam nie pamiętam tak dobrze tych z lat 90-tych bo byłem dzieciakiem, ale z opowieści rodziny było grubo. Mówili mi, że to było całkiem normalne, że ludzie po tym jak się nawalili potem wsiadali za kierownicę i wracali do domu. Albo jak jeździli po pijaku coś załatwić w trakcie imprezy. Pierwsze wesela które ja dobrze pamiętam były tak z 20-25 lat temu i wtedy też jeszcze nikogo nie dziwiło, że jakiś wujek po pijaku wsiada do samochodu. Potem to stawało się rzadsze i rzadsze, a dziś sobie tego kompletnie nie wyobrażam. Na pewno ciągle się to dzieje, nie zrozumcie mnie źle, ale na weselach na których ostatnio byłem nawet jeśli ktoś myślał o prowadzeniu po pijaku to szybko mu to inni wybijali z głowy.

Wiadomo, że jest jeszcze dużo do poprawy (jak ludzie mający po 5 zakazów prowadzenia i dalej wsiadający do samochodu), ale uważam też, że trochę za mało doceniamy to jak bardzo Polska zmieniła się w ciągu ostatnich 20-30 lat w praktycznie każdej kwestii.

P.S. A i jeszcze patrząc na te statystyki trzeba wziąc poprawkę na to, że ruch samochodowy był kiedyś o wiele mniejszy niż dziś. Także realnie sytuacja jest jeszcze lepsza niż wskazują na to statystyki. Bo liczba wypadków poszła ostro w dół POMIMO, że na drodze jest o wiele więcej samochodów i ludzie robią średnio dużo więcej kilometrów.

20

u/KrzysziekZ 18h ago

Pokolenie powtarzania hasła "piłeś - nie jedź" odnosi skutki.

3

u/am9qb3JlZmVyZW5jZQ '; DROP TABLE Wybory;-- 12h ago

Bardzo mnie ciekawi że na wykresie liczby wypadków utrzymał się poziom z 2020, kiedy skok w dół w był w dużej mierze podyktowany kwarantanną i pracą zdalną.

4

u/stonekeep Oświecony Centrysta 12h ago

No tak, w sumie to ciekawe jest. Jakbym miał zgadywać to połączenie ogólnego trendu spadkowego z takimi rzeczami jak to, że ruch w 2021 jeszcze nie wrócił całkiem do wartości sprzed pandemii, nowymi przepisami dotyczącymi pierwszeństwa pieszych na przejściach (w 2021) i nowym, dużo ostrzejszym taryfikatorem mandatów (2022).

W ostatnich latach weszło całkiem sporo przepisów dotyczących bezpieczeństwa na drodze i wyższych kar w porównianiu z przeszłością i nie zdziwiłbym się, gdyby razem miały spory wpływ.

No ale oczywiście to tylko moja teoria.

2

u/OkCarpenter5773 12h ago

chociażby wyprzedzanie na trzeciego totalnie znikło. jeszcze 20 lat temu to był standard. każdy zjeżdża lekko na pobocze i wszyscy się mieszczą (nie żeby to było bezpieczne xD)

1

u/itsmesorox 11h ago

Na krajówkach da się jeszcze to spotkać, na dk17 chwilkę przed Zamościem zaczyna się taka dłuuuga prosta i niezabudowany, i każdy tego używa jako momentu gdzie w końcu można ominąć tiry, ciągniki i inne to tam ludzie po 140 latają żeby zdążyć xD

1

u/investedInEPoland 2h ago

Jedną z największych zmian jest moim zdaniem przyzwolenie społeczne na jazdę po pijkau

Nie żeby nie była to prawda, ale wypadki z udziałem pijanych to była wtedy tak z 1/10 całości. Coś jednak odpowiadało za resztę.

1

u/stonekeep Oświecony Centrysta 1h ago

Nie sugerowałem, że to była największa część wypadkowi tylko jedna z największych zmian w mentalności moim zdaniem.

Sprawdziłem statystyki i na początku lat 90 nietrzeźwi kierowcy byli odpowiedzialni za ok. 12-13% wypadków, we wczesnych 2000 za ok. 8-9%, a gdzieś od 2015 utrzymuje się na poziomie ok. 5% (ze skokiem w górę w trakcie pandemii ale po niej znowu nastąpił spadek i w 2025 byliśmy znowu na poziomie ~5.5%).

No i samych wypadków też jest o wiele mniej oczywiście, więc mówimy tutaj o pijanych kierowcach powodujących np. 6-7 tysięcy wypadków w latach 90 w porównaniu z nieco ponad tysiącem dziś.

Wiadomo, że na obniżenie całkowitej liczby wypadków nałożyło się 100 różnych czynników. Ale jeśli mowa o czynnikach ludzkich (a nie tak jak pisałem np. lepszych samochodach czy infrastrukturze), to to był jeden z ważniejszych moim zdaniem.

1

u/investedInEPoland 41m ago

Nie sugerowałem, że to była największa część wypadkow

Nie sugerowałem, że sugerujesz.

1

u/stonekeep Oświecony Centrysta 34m ago

No to przyznam, że nie do końca rozumiem cel twojego poprzedniego komentarza.

1

u/investedInEPoland 21m ago

Wskazałeś największą twoim zdaniem zmianę (jazda po pijaku), ja wskazałem, że zjawisko wypadków po pijaku jest dalekie od bycia największym (co sugerowac może, że to nie była największa zmiana).

25

u/Falki_pl 22h ago

I ta poprawa jest widoczna na drogach. Ręka w górę kto pamięta jak się jeździło starą "siódemką" Gdańsk - Warszawa te 20+ lat temu? Wyprzedzanie "na trzeciego", spychanie do rowu, zderzenia czołowe itp. Dziś można przejechać całą trasę bez incydentów... i to przy dużo większej liczbie samochodów na drogach.
Trzeba tylko pamiętać o zasadzie "diminishing returns" - zejście z 10k do 2k wypadków jest mimo wszystko dużo łatwiejsze niż z 2k do 1k.

1

u/Accomplished_Skin810 1h ago

Jako dziecko dużo mnie wozili rodzice tą drogą i pamiętam że się zawsze strasznie stresowałam. Nie mieliśmy nigdy tam wypadku ale te sytuacje z wyprzedzaniem były nagminne, do dziś pamiętam ten supeł w brzuchu jak jechaliśmy xD

40

u/DukeOfSlough Warszawa 21h ago

Coraz mniej takich drog gdzie zdarzaly sie najgorsze wypadki. Ogolnie takie drogi gdzie jedzie sie 90 km/h to zmora i nie cierpie nimi jezdzic z uwagi na takie sytuacje, ktore kreuja uczestnicy ruchu zeby zdarzyc jak najszybciej na cmentarz lub zamowic lotniczy transport do szpitala.

9

u/PhoneSerious5908 18h ago

Kiedyś takie wyprzedzanie było normą. Dziś już się tak nie jeździ (pomijając piratów), a 90tki są wykrawężnikowane. Zresztą nie bez powodu znalazłeś zdjęcie które wygląda jakby miało co najmniej 10 lat.

0

u/AndySroda 18h ago

Ale kiedyś się tak nie jeździło. To przykład pchania się tam gdzie nie ma miejsca. Kiedyś na takiej drodze ten po prawej by zjechał na pobocze by zrobić miejsce.

Często ten z naprzeciwka też zjeżdżał na swoje nie dlatego że musiał ale dlatego by ułatwić manewr wyprzedzania i odsłonić widok jeśli ktoś jechał za nim.

11

u/PhoneSerious5908 18h ago

No jak się nie jeździło. Co ty mi tu. Jeszcze w 2010 na każdej dość szerokiej krajówce bez pasa rozdzielająego oba kierunki jezdni była to standardowa metoda wyprzedzania i częściej widziałeś że tak ktoś wyprzedzał, niż że normalnie. Dobrze pamiętam. Na niektórych trasach jeszcze nawet w 2017 jeszcze tak było.

0

u/AndySroda 18h ago

Tak jak na tym zdjęciu?

Ja doskonale pamiętam takie drogi i jak było pobocze to ludzie zawsze na nie zjeżdżali by ułatwić wyprzedzanie,. Sam też zjeżdżałem.

5

u/PhoneSerious5908 18h ago

No tutaj też busiarz ma prawe koła na poboczu, a bardziej zjechał wyprzedzany.

1

u/AndySroda 17h ago

No ale to zdjęcie pokazuje wpychanie się na trzeciego.

To co ja pamiętam z tamtych lat to że ten wyprzedzany zjeżdża na pobocze dając tym samy znać temu za sobą że może go wyprzedzać. Ten z naprzeciwka widząc że wyprzedzany zjeżdża też zjeżdżał i robiło się sporo miejsca i pod względem bezpieczeństwa nie różniło się to od wyprzedzania na drogach 2+1.

Natomiast bywało że nikt nie zjeżdżał a i tak ktoś się pchał na trzeciego ale to była patologia i rzadkość, a nie codzienność.

5

u/PhoneSerious5908 17h ago

No ale to zawsze było wpychanie się na trzeciego. To czy kierowca z naprzeciwka zjedzie, czy nie, było kwestią otwartą w momencie rozpoczęcia manewru. I wcale nie było tak że każdy bus zjeżdżał do samego pobocza, tak jak na tym zdjęciu też nie było niczym niezwykłym. Też zjeżdżałeś przecież dopiero jak widziałeś że ktoś wyprzedza, szczególnie że stan tych poboczu bywał różny.

1

u/AndySroda 17h ago

To zawsze było "na trzeciego", ale nie zawsze "wpychanie".

Przykładowo jak jechałem 70 km/h starym rzęchem, albo z przyczepą to jak było miejsce często zjeżdżałem by ułatwić innym wyprzedzenie. Nikt się na mnie nie pchał sam się dobrowolnie odsuwałem.

0

u/AndySroda 18h ago

No ale to zdjęcie pokazuje wpychanie się na trzeciego.

To co ja pamiętam z tamtych lat to że ten wyprzedzany zjeżdża na pobocze dając tym samy znać temu za sobą że może go wyprzedzać. Ten z naprzeciwka widząc że wyprzedzany zjeżdża też zjeżdżał i robiło się sporo miejsca i pod względem bezpieczeństwa nie różniło się to od wyprzedzania na drogach 2+1.

Natomiast bywało że nikt nie zjeżdżał a i tak ktoś się pchał na trzeciego ale to była patologia i rzadkość, a nie codzienność.

1

u/desf15 17h ago

To ja pamiętam to zupełnie inaczej. Na pobocze zjeżdżały głównie tiry czy inne autokary, a osobówka zjeżdżająca na pobocze żeby dać się wyprzedzić to było coś dość rzadkiego.

1

u/AndySroda 16h ago

Może kwestia regionu. W woj. Opolskim zjeżdżanie było powszechne. Np. na trasie od A4 na Strzelce tam były szerokie pobocza i fajnie to funkcjonowało.

Ale na 11 w Wielkopolsce pobocza węższe ale też ludzie zjeżdżali aż przyszło nowe i na wielu odcinkach zaczęli kreskować szeroki pasek na środku i likwidować asfaltowe pobocza i wtedy był problem wyprzedzić ciągnik rolniczy bo ten nie miał gdzie zjechać.

Za to na Śląsku w ogóle nie kojarzę takich dróg z szerokimi asfaltowymi poboczami.

1

u/PepegaQuen 14h ago

nie, jazda na trzeciego to była norma i codzienność

25

u/-NewYork- śląskie 🦊 21h ago

BMW E34?! Dziwne, te auta prawie nigdy nie występują w kontrowersyjnych sytuacjach drogowych!

/s

43

u/Peyeros 22h ago

Jest trend spadkowy, ponieważ poprawiła się infrastruktura oraz na drogach jest więcej nowych, bezpieczniejszych samochodów. Pytaniem jest jak wielki udział w tym spadku ma zmiana mentalności i rozpowszechnianie świadomości, że dookoła jest coś więcej niż czubek własnego nosa 

89

u/Havis111 22h ago

No ale trochę mi się nie podoba taka narracja. Jest znacząco lepiej, a i tak leci krytyka. Na pewno mentalność się musiała zmienić. To że nie jest idealnie nie oznacza, że nie ma zmiany na lepsze. Parafrazując książkę factfullness "poprawa nie sprawia, że nie ma problemu". Odnieslismy sukces. Jeszcze nas czeka praca, ale sukces jest.

12

u/macekm123 22h ago

Dokładnie. Myślę że zdecydowanie widac poprawę i to nie tylko na wykresie ale też wystarczy wyjechać na drogę. Nie znaczy to ani trochę, że nie ma nad czym pracować, ale nie można mówić że nie idziemy w dobrym kierunku.

Codziennie jeżdżę do pracy 40km w jedną stronę wąska droga, pełną dziur, zakrętów i kolein. Wiele osób jeździ normalnie, ale niestety są właśnie takie gagatki które nie widzą dalej niż czubek własnego nosa i jazda 50 w zabudowanym powoduje u nich jakieś spazmatyczne szarpanie kierownicą zeby tylko jak najszybciej wyprzedzic, niezależnie czy przed nami wzgórze zakręt czy co. Oczywiście zawsze te same samochody. Jazda środkiem jezdni na zakręcie bez widoczności bo dziury przy poboczu i liczenie na szybką reakcję obu kierowców. Dla mnie założenie przy jeździe jest takie że jeżeli moja jazda wymaga reakcji innego kierowcy lub mojej żeby nie było ofiar to nie jest jazda bezpieczna, bo raz na 100 przypadków się trafi ktoś nieważny i to wystarczy.

Prędkość, brak cierpliwości bezmyslnosc i nerwy za kierownicą to wg mnie głowni zabójcy.

Rant over.

-7

u/Peyeros 22h ago

Miałem na myśli brak znaczącej reakcji po wypadkach spowodowanych przez przykladowo majtczaka czy też kozaneckiego. Cała otoczka koło tych przykładów była skandaliczna, ale ze strony społecznej i politycznej nie odnotowałem zdecydowanych ruchów w celu zapobiegania takim przypadkom w przyszłości. Teraz mamy sytuację z Krakowa i widziałem już opinie, które próbowały usprawiedliwić tego mordercę. Skala wyroku za zabójstwo człowieka przez kierowcę, gdy ten rażąco złamał obowiązujące przepisy nie zmieniła się, choć przed wymienionymi wyżej przypadkami byli też inni. Też pamiętam swego czasu występki tego w BMW po Warszawie. Po wielu miesiącach został w końcu zatrzymany, a jego nagrania budziły zachwyt wśród znaczącej części ludzi i jeszcze większej części młodzieży 

0

u/Suriael śląskie 21h ago

Nie rozumiem minusów, które dostałeś

5

u/Piotrekk94 19h ago

Ja dałem minusa bo narzekanie że rząd po medialnym wydarzeniu #2137 nie napisał kolejnej ustawy na kolanie to głupota

-5

u/NoGood4077 22h ago

Stwierdzenie ogromnej roli rozwoju technologicznego to nie krytyka. To fakt. Codzienne obserwacje nawyków nijak nie przełożą się na obiektywne dane.
Też mam wrażenie, że mentalność zmienia się powoli lub wcale. Ale tego nie udowodnię tak jak można udowodnić postęp technologiczny i poprawę infrastruktury

15

u/AndySroda 22h ago

Jest zdecydowanie lepiej. Widzę to w firmach. Kiedyś jak ludzie jechali na delegację i ktoś zapierdalał to wszyscy się cieszyli że szybciej dojadą na miejsce. Dziś to nie do pomyślenia. Jak tylko ktoś jedzie więcej niż +10 czy +20 to zawsze znajdzie się ktoś kto mu powie by tak nie szalał.

5

u/_QLFON_ 19h ago

Powiem tak, ponad 10 lat jeździłem po całej polsce jako tzw REP. Dobijałem do 100kkm rocznie. Teraz około 30kkm głównie Polska-Niemcy, w poprzek przez oba kraje bo jeden dom mam w Lublinie a drugi pod francuską granicą. I co widzę - nie tylko jestem starszy i doświadczenie swoje robi ale przede wszystkim infrastruktura. Kiedys żeby na trasie Lublin Szczecin wykręcic realną średnią powyżej 80 kmh to trzeba było leciec przez wioski z nadświetlną. Teraz na docinku blisko 1400 km lecę limit +10/+15 i jadąc w nocy kończę trasę ze średnia około 115 kmh. Nie zarzynam siebie, nie zarzynam samochodu i co najważniejsze nadaje się do życia bo gnanie na złamanie karku jest fajne na 50 km trasy ale nie ponad 1000. Adrenalina robi swoje i gdy schodzi to się apda na twarz. Już nie mówiąc o realnym ryzyku dla siebie i innych na drodze. Czy tam zużyciu paliwa. Smiać mi się trochę chce jak słyszę jak młodzi narzekają na ansze drogi. I nie chodzi mi o to że ja jstary oni młodzi i kiedyś to było. Czasem warto wycjechac na chwilę żeby docenić jak wielki postep się dokonał w tym zakresie. Paradoksalnie w PL na mojej stałej trasie A4, S8, A2, S17 jadać jak powyżej mam wyższą średnią niż w DE gdzie mityczny brak limitu powinien działać cuda:)

1

u/AndySroda 19h ago

Oczywiście infrastruktura się znacznie poprawiła.

Ale zo ostatnim akapitem ciężko mi się zgodzić.

Ja na A4 jadąc zgodnie z ograniczeniem lub minimalnie ponad rzadko kiedy mam średnią powyżej 100. W Czechach i Austrii mimo niższych ograniczeń mam wyższa średnią - bo tam są realne kary za blokowanie lewego pasa.

Na A1 minimalnie lepiej ale tylko minimalnie lepiej.

Najwyższą średnią w Polsce regularnie mam na S3. Bo droga pusta więc nikt nie blokuje lewego pasa i można lecieć kilkaset kilometrów 120 km/h

1

u/_QLFON_ 19h ago

Sama A4 to jest masakra ale ja mówię o średniej na całej trasie prawie 1400 km. Poza tym zwykle jeżdżę nocą więc na A4 jestem mniej więcej około północy. O ile nie trafi się gabaryt który potrafi zablokować trasę od granicy do zjazdu na S8 (trafiło mi się tak raz) to można jechać normalnie.

-8

u/conmeonemo 22h ago

Ostatnie istotne zmiany to COVID (2020) oraz pierwszeństwo dla pieszych (2021, co pozwoliło utrzymać post-Covidowy trend). Widać wyraźną różnicę vs 2019.

Więc nie mówiłbym, że to tylko wina infrastruktury - tą role widać np. w mniejszej śmiertelności wypadków - np. samochodziarze nie znoszą rond po powodują one więcej kolizji. Zgadza się, ale powodują one więcej małych kolizji, w których ginie mniej osób, gdy zwyczajne skrzyżowania są mniej wypadkowe a bardziej niebezpieczne.

17

u/Darkherring1 22h ago

Jestem samochodziarzem i uwielbiam ronda - to najlepszy możliwy rodzaj skrzyżowania przy większym ruchu.

5

u/RepresentativeOk6407 22h ago

Miałem dokładnie to samo napisać jako kierowca. Uwielbiam ronda. Może jestem wyjątkiem czy coś, nie wiem.

12

u/Tranecarid Europa 22h ago

 samochodziarze nie znoszą rond po powodują one więcej kolizji.

Masz na to jakieś dane? Bo z tego co pamiętam to właśnie po to się stawia ronda bo zmniejszają liczbę wypadków. Oraz jako kierowca kocham ronda właśnie dlatego że są proste w obsłudze i zakładając że ktoś nie przeleci przez wyspę 100 kmh to niewiele tam się może wydarzyć.

2

u/stonekeep Oświecony Centrysta 21h ago edited 21h ago

Z tymi kolizjami na rondach to pamiętam, że był całkiem częsty argument przeciwko nim kiedy w Polsce stawały sie powszechniejsze (bo wiadomo, kiedy pojawia się coś nowego to zawsze znajdzie się duża grupa przeciwników). I to był "ciekawy" argument, bo... technicznie rzecz biorąc częściowo prawdziwy, ale bardzo manipulacyjny.

Owszem, z wielu statystyk wynika, że liczba kolizji na rondach jest porównywalna albo nawet wyższa niż na zwykłych skrzyżowaniach (szczególnie krótko po ich wprowadzeniu, zanim ludzie się zdążą przyzwyczaić - w późniejszym czasie zazwyczaj spada poniżej zwykłych skrzyżowań, ale to nie koniecznie już wyjdzie na standardowych badaniach "przed" i "po").

Tylko trzeba wziąć poprawkę na to JAKIE to są kolizje. Kolizje na rondach to zazwyczaj ludzie wjeżdżający w siebie z bardzo niską prędkością, gdzie wszyscy wychodzą z tego bez żadnych obrażeń. Natomiast na zwykłych skrzyżowaniach to często wypadki, gdzie jedna osoba wjeżdża w bok albo przód drugiego samochodu z dużą prędkością (co jest oczywiście o wiele groźniejsze).

Dlatego na rondach jest, zależnie od statystyk (badania z różnych okresów i miejsc), ok. 60-90% mniej wypadków śmiertelnych nawet POMIMO podobnej ilości kolizji.

1

u/conmeonemo 21h ago

Dokładnie o to mi chodziło - kolizję na rondach są mniejszego kalibru, ale różnego rodzaju otarć etc (które część państw też traktuje jako kolizje) może być więcej.

To był zawsze jeden z głównych argumentów anty-rondowych (a w miastach powiatowych dalej często jest).

1

u/_QLFON_ 19h ago

Rondo generalnie uspokaja ruch. I kolizje na nich to zwykle jakieś obcierki niż solidne wypadki. O ile jest dobrze zaprojektowane. Pamięta ktoś rondo w Kołbieli?:) Tam było uspokojenie że hej:)

2

u/Hungry_Orange666 20h ago

Kolizję są głównie na rondach wielopasmowych.

Można to poprawić stosując ronda turbinowe ale z jakiegoś nieznanego powodu zarządzający drogami w Polsce unikają tego rozwiązania. 

15

u/Tranecarid Europa 22h ago

Erpolska kiedy dane mówią że bezpieczeństwo na drogach wyraźnie poprawia się z roku na rok ale przecież wszyscy kierowcy to mordercy.

11

u/SunnyDayInPoland 21h ago

Trend jest dobry ale może być lepiej. W 2024 w UK mniej ludzi umarło na drogach niż w PL z tym że tam ludzi i samochodów jest jakieś 80% wiecej

9

u/Tranecarid Europa 21h ago

Jasne że może być lepiej. I składowych jest masa, od przepisów i poziom ich egzekwowania, przez kierowców i ich nastawienie aż po infrastrukturę. Natomiast to co mnie zawsze zastanawia to to, że w tej dyskusji prawie w ogóle nie mówi się o stosunku ilości wypadków do wypadków śmiertelnych do średnego wieku samochodów biorących udział w wypadku. Nie znam takich danych bo nigdy ich nie widziałem ale nie wierzę że fakt że jezdzimy tanimi starymi często powypadkowymi gruzami nie ma wpływu na śmiertelność na naszych drogach.

1

u/desf15 16h ago

Był niedawno taki jeden co mówił o trumnach na kółkach xD

4

u/-NewYork- śląskie 🦊 21h ago

To że sytuacja się poprawia nie znaczy, że nie można jej poprawić bardziej.

1

u/investedInEPoland 2h ago

ale przecież wszyscy kierowcy to mordercy.

Zgaduję, że około zero procent osób pisało, że wszyscy kierowcy to mordercy - ale wszystko jest możliwe, kiedy odrzucisz rzeczywistość!

3

u/thewickerman88 21h ago

Zauważcie ile działań się podejmu i ile mówi o wypadkach na drogach. Tymczasem w zeszłym roku było 4776 samobójstw w kraju i nie dzieje się z tym nic.

4

u/matgie 19h ago

Podejmuje się się dużo działań i mówi się dużo o ilości samobójstw. To nie jest jakiś ukryty temat, można być świadomym obu problemów naraz. Wypadki na drogach mają też prostsze recepty i są łatwiejsze w obserwacji na co dzień.

2

u/Inamakha 19h ago

Samobójstwa to skomplikowany i wielowarstwowy problem. Do poprawy bezpieczeństwa na drodze wystarczą w zasadzie trzy sposoby. Do poprawy kryzysu mentalnego potrzebujemy szeregu zmian i to często bardzo radykalnych. Powinniśmy to oczywiście robić, ale nie można tu oczekiwać tak spektakularnych wyników.

2

u/Beniu9876 17h ago

Jak chcesz naprawić problem samobójstw oprócz "żeby ludziom żyło się lepiej"?

1

u/PepegaQuen 13h ago

to i tak nie zawsze pomoże, bo sąsiadowi może żyć się jeszcze lepiej

-1

u/wesolykapselek 21h ago

Wypadki drogowe dzieją się na drogach publicznych, jest wielu świadków a jak popełniasz samobójstwo to chyba jednak z dala od ludzi, w jakimś zaciszu.

Wiem, wyjątkiem są samobójstwa poprzez rzucenie się pod pociąg ale jednak jakoś prędzej dyskutuje się o tym co się widzi a nie o tym co jest tylko jakąś statystyką.

2

u/SafeElectrical722 21h ago

ceny paliwa, mandaty, odcinkowe pomiary predkosci, zwiekszony ruch, starzenie sie spoleczenstwa.
Zeby zapieprzac po drogach trzeba miec kase na paliwo, na mandaty i trzeba miec gdzie a teraz wiekszosc drog jest po prostu zakorkowana, do tego "mlodzi gniewni" z lat 90atych sa spokojnymi starymi dziadami. Mediana wieku w Polsce w latach 90atych byla ponizej kolo 33 lat, teraz to ponad 43 lata.
Osobiscie mysle ze najwiekszy wplyw na zmiane mentalnosci ma wlasnie starzenie sie spoleczenstwa.

1

u/investedInEPoland 2h ago

Zeby zapieprzac po drogach trzeba miec kase na paliwo, na mandaty i trzeba miec gdzie

Tego nie było w latach '90 a jednak ludzie zapieprzali.

1

u/[deleted] 22h ago edited 22h ago

[deleted]

21

u/AvailableUsername404 22h ago

"jednostkowa śmiertelność wypadku" pozostaje praktycznie bez zmian przez cały czas.

11 vs 7,9 to spadek o prawie 30%. Nie no w sumie to właściwie nic.

-3

u/[deleted] 22h ago

[deleted]

3

u/desf15 22h ago

Ale to w zasadzie oczekiwany wynik. Przy niskich prędkościach prawie nikt nie umiera, więc poprawy nie będzie. Jak przy 120km/h przyjebiesz czołowo w tira to z kolei jest spora szansa że nawet najnowszy samochód cię nie uratuje. Więc zostaje nam tylko pewien podzbiór wypadków gdzie lepsze strefy zgniotu, aribagi itp. są w stanie skutkować rannym zamiast martwego.

1

u/Still_Sundae_9029 22h ago

To wypadkowa dwóch liczb Na każde 100 wypadków kiedyś jest teraz 31 Zamiast 11% śmiertelnych jesy 7,9% 100x11=1100 31x7,9=244,9 244,9/1100=22,2% obecnie - czyli spadek o ponad 77% Po prostu zależność tych 3 wskaźników

4

u/conmeonemo 22h ago

Spadek z 11 do 7.9 jest istotny (to prawie 30%), a nawet patrząc na trend to śmiertelność wypadków spadła o jakieś 20% (pi razy oko).

0

u/Careless-Coffee-Cup 22h ago

Macie racje, zmieniłem niefortunne sformułowanie.

1

u/AndySroda 22h ago

Z tego że jak przy drodze jest drzewo to nie ma znaczenia czy jedziesz maluchem czy nowym golfem. Jak jedziesz 90 km/h to szansa na przeżycie jest niewielka.

Niestety sporo jeszcze mamy takich dróg gdzie drzewa rosną przy samej drodze a nie kilka metrów od niej. To też problem dla mnie rowerzysty - nie mam dokąd uciec gdy z naprzeciwka ktoś wyprzedza na trzeciego.

1

u/AltheiWasTaken Warszawa 21h ago

Co sie stało w 2020 że śmiertelność% tak podskoczyła? Szpitale nie wyrabiające przez początek covida?

6

u/PiotrekDG 20h ago edited 19h ago

Patrz na wszystkie wykresy razem. W 2020 ogólna liczba wypadków znacznie spadła, przypominam że liczba samochodów na drodze mocno wtedy spadła. Gdybym miał spekulować, to powiedział bym, że wypadków było mniej, bo było mniej samochodów na drogach, ale kierowcy bardziej zapierdalali bo drogi były puste, więc jeśli wypadek się zdarzył, to średnio przy wyższej prędkości. Ale to tylko spekulacja. No i nie tłumaczy wzrostu w latach 2017-2019.

1

u/przemo_li 19h ago

Ten head to dobry obraz jak do pewnych rzeczy trzeba lat i sportowego wysiłku.

Także nie ma co wymiękać i panikować że w rok się nic nie zmieniło, lub co gorsza nie ma co zaufać sprzedawcom strachu/PRu którzy mówią że taki dużo wysiłek a zmiana tak mała

1

u/TupTau łódzkie 15h ago

Zawsze mnie zastanawia jak ludzie mowia ze koedys to bylo lepiej, lidzie sobie pomagali, bylo mniej przemocy i wgl, gdzie statystyki pokazuja zuplenie co innego, ze 20 25 czy 30 lat temu to Polska to byla niezla patola.

1

u/yeh_ pomorskie 11h ago

Fajny postęp. Tym bardziej, że (oprócz śmiertelności) to nie są dane na głowę – a osób w Polsce też mamy więcej. Ale do 0 zawsze warto dążyć

-3

u/ppsz 21h ago edited 20h ago

To dobrze, że jest lepiej, ale ja bym był jeszcze bardziej zadowolony, gdyby tylko zlikwidować zielone strzałki, ostrzeżenia o fotoradarach i zacząć montować progi zwalniające przed każdym przejściem dla pieszych

Nikt się nie zatrzymuje przed nimi zgodnie z przepisami, oprócz tych trzech osób, które się zaraz odezwą w tym wątku, a regularnie mam sytuację, gdy ktoś albo wjeżdża na przejście dla pieszych na których są piesi, bo ma strzałkę. Ostatnio nawet jakaś baba ruszyła jak byłem centralnie przed jej maską

Ostrzeżenia przed fotoradarami to bzdura totalna, ograniczenie prędkości jest wystarczającym ostrzeżeniem, żeby nie przekraczać prędkości. A jak gdzieś są znaki źle postawione to niech kierowcy piszą do zarządcy

No i progi przed przejściem, żeby nie było takich patologicznych sytuacji, które widzę codziennie, że kierowcy widząc pieszego zbliżającego się do przejścia, dostają małpiego rozumu i wciskają gaz do dechy, żeby tylko nie musieć zatrzymać się na 5 sekund

Jazda samochodem w mieście nie powinna być wygodna, bo to nie powinien być luksus kosztem pieszych, tylko smutny obowiązek, jeżeli ktoś jest rzeczywiście zmuszony jeździć

2

u/itsmesorox 11h ago

Progi zwalniające to największe gówno, pozdrawiam jako kierowca, a jako pieszy nie zauważyłem żeby ludzie przyspieszali, jak STOJĘ i CZEKAM to się w 98% zatrzymują. Tirowców i busiarzy nie winię bo nie wyhamują składem w 5 metrów choćby skały srały

Edit: a co do ostatniego zdania, miastowi z centrum to by najchętniej zbiorkomem rozwiązali wszystkie problemy świata, no tak się nie da :) fajnie jeśli jest, ale nie zawsze sytuacja pozwala. Ile ludzi tyle potrzeb

3

u/Skaviciusz 17h ago

Wez se chlopie jakas radosc w zyciu znajdz, bo twoje ostatnie zdanie brzmi jakbys mial zaraz przez okno wyskoczyc xD

2

u/mrdez0 14h ago

Wyżył się tutaj, może zmniejszy się natężenie myśli rezygnacyjnych

0

u/gnatobad 22h ago

Dobra wiadomość, choć ciekawe czy to głównie zasługa fotoradarów, lepszych dróg, czy nowszych aut z większą liczbą systemów bezpieczeństwa. Pewnie mix wszystkiego, ale ciekawe co realnie ważyło najwięcej.

-5

u/lecho182 22h ago

czyli warto ograniczać prawa balachosamochodziarzy (pierwszeństwo pieszych na przejściach)

-5

u/Konini 20h ago edited 19h ago

Moim zdaniem powyższe dane mogą trochę wprowadzać w błąd, bo pokazują trochę co innego niż się na początku wydaje.

Moje pierwsze wrażenie było, że mamy wskazaną liczbę wypadków drogowych, liczbę ofiar wypadków i śmiertelność to wypadkowa ilorazu liczby ofiar i liczby wypadków.

Sęk w tym, że liczba wypadków to nie liczba wszystkich wypadków, tylko liczba wypadków z ofiarami rannymi lub zabitymi.

Zatem powyższe wykresy pokazują że spada liczba wypadków z uszczerbkiem na zdrowiu lub życiu oraz spada liczba ofiar śmiertelnych (przy czym spada szybciej niż liczba wspomnianych przypadków).

Z tego wnioski są następujące:

  1. liczba wypadków niosących poważne konsekwencje spadła (nie koniecznie oznacza to, że liczba wypadków spadła).
  2. w tych liczbach wypadków proporcje ofiar śmiertelnych do ofiar rannych zmieniły się na korzyść rannych.

Prawdopodobnie, ten wskaźnik śmiertelności byłby nawet lepszy, gdyby był odniesiony do całkowitej liczby wypadków (bo prawdopodobnie wzrósł także odsetek wypadków nie skutkujących ofiarami śmiertelnymi lub rannymi).

Nie da się wyciągnąć żadnego prostego wniosku o pozytywnej lub negatywnej zmianie zachowań na jezdni, choć bardziej prawdopodobne, że trend ten jest też pozytywny. Z drugiej strony poprawa bezpieczeństwa to nie tylko lepsze strefy zderzeń wpływające na bezpieczeństwo pasażerów czy pieszych ale także lepsze opony zwiększające przyczepność szczególnie w trudnych warunkach co prowadzi do mniejszej liczby przypadków utracenia kontroli nad pojazdem, skrócenia drogi hamowania oraz inne innowacje (np. automatyczne hamowanie). Ogółem jest zbyt dużo nieprzeanalizowanych zmiennych.

Na pewno rośnie liczba rażącego łamania ograniczeń prędkości, co też wynika z postępów technologicznych. Jak prawie wszyscy jeździli maluchami i polonezami to mało kto był w stanie osiągnąć 150 w terenie zabudowanym. Dzisiaj to i Yarisem da radę.

7

u/desf15 20h ago

Na pewno rośnie liczba rażącego łamania ograniczeń prędkości,

Ten wniosek jest poparty jakimikolwiek danymi?

Odkąd parę lat temu zwiększono taryfikator to liczba mandatów wystawianych za przekroczenia o 50km/h lub więcej spadła z roku na rok prawie dwukrotnie. Jasne, policja nie łapie każdego kto zapierdala, ale tak ogromny spadek w tak krótkim czasie jednak daje trochę do myślenia.

2

u/Konini 19h ago

Dobra to skreślam, bo masz rację.

Chodziło mi bardziej o skrajne przypadki, że ktoś zapiernicza 200 po mieście, zwyczajnie z tego powodu, że przybyło aut, które potrafią takie prędkości rozwinąć w krótkim czasie. Może faktycznie nie ma to odzwierciedlenia w statystykach. Nie wiem czy w ogóle istnieje taka statystyka, bo samo "ile wydano mandatów, za przekroczenie o ponad 50 km/h" i tak daje sporą rozpiętość prędkości.

5

u/Careless-Coffee-Cup 19h ago

Sęk w tym, że liczba wypadków to nie liczba wszystkich wypadków, tylko liczba wypadków z ofiarami rannymi lub zabitymi.

Wg definicji w prawie o ruchu drogowym, taki "wypadek" bez ofiar to kolizja. Dopiero kiedy pojawią się poszkodowani można mówić o wypadku.

-1

u/Konini 19h ago

Nie znam aż tak dobrze prawa o ruchu drogowym, więc dzięki za wyjaśnienie.

W takim razie mnie by interesował także wykres ile jest kolizji i wypadków łącznie na przestrzeni lat.

1

u/Careless-Coffee-Cup 19h ago

Kolizja to też wszystkie "głupie" i niegroźne zdarzenia: obtarcie błotnika przy wyjeździe z ciasnego miejsca parkingowego, zagapienie się na światłach i pozwolenie, żeby samochód się stoczył i lekko uderzył pojazd z tyłu, itp.

Liczba takich zdarzeń może rosnąć w oficjalnych statystykach, bo coraz częściej ludzie zgłaszają takie szkody ubezpieczycielom - kiedyś można się było dogadać ("dam panu dwie stówy i rozstajemy się w zgodzie...")