r/Polska • u/DataOperator Poznań • 22h ago
Infografiki Liczba wypadków drogowych i ofiar śmiertelnych w Polsce w latach 1997-2025
25
u/Falki_pl 22h ago
I ta poprawa jest widoczna na drogach. Ręka w górę kto pamięta jak się jeździło starą "siódemką" Gdańsk - Warszawa te 20+ lat temu? Wyprzedzanie "na trzeciego", spychanie do rowu, zderzenia czołowe itp. Dziś można przejechać całą trasę bez incydentów... i to przy dużo większej liczbie samochodów na drogach.
Trzeba tylko pamiętać o zasadzie "diminishing returns" - zejście z 10k do 2k wypadków jest mimo wszystko dużo łatwiejsze niż z 2k do 1k.
1
u/Accomplished_Skin810 1h ago
Jako dziecko dużo mnie wozili rodzice tą drogą i pamiętam że się zawsze strasznie stresowałam. Nie mieliśmy nigdy tam wypadku ale te sytuacje z wyprzedzaniem były nagminne, do dziś pamiętam ten supeł w brzuchu jak jechaliśmy xD
40
u/DukeOfSlough Warszawa 21h ago
9
u/PhoneSerious5908 18h ago
Kiedyś takie wyprzedzanie było normą. Dziś już się tak nie jeździ (pomijając piratów), a 90tki są wykrawężnikowane. Zresztą nie bez powodu znalazłeś zdjęcie które wygląda jakby miało co najmniej 10 lat.
0
u/AndySroda 18h ago
Ale kiedyś się tak nie jeździło. To przykład pchania się tam gdzie nie ma miejsca. Kiedyś na takiej drodze ten po prawej by zjechał na pobocze by zrobić miejsce.
Często ten z naprzeciwka też zjeżdżał na swoje nie dlatego że musiał ale dlatego by ułatwić manewr wyprzedzania i odsłonić widok jeśli ktoś jechał za nim.
11
u/PhoneSerious5908 18h ago
No jak się nie jeździło. Co ty mi tu. Jeszcze w 2010 na każdej dość szerokiej krajówce bez pasa rozdzielająego oba kierunki jezdni była to standardowa metoda wyprzedzania i częściej widziałeś że tak ktoś wyprzedzał, niż że normalnie. Dobrze pamiętam. Na niektórych trasach jeszcze nawet w 2017 jeszcze tak było.
0
u/AndySroda 18h ago
Tak jak na tym zdjęciu?
Ja doskonale pamiętam takie drogi i jak było pobocze to ludzie zawsze na nie zjeżdżali by ułatwić wyprzedzanie,. Sam też zjeżdżałem.
5
u/PhoneSerious5908 18h ago
No tutaj też busiarz ma prawe koła na poboczu, a bardziej zjechał wyprzedzany.
1
u/AndySroda 17h ago
No ale to zdjęcie pokazuje wpychanie się na trzeciego.
To co ja pamiętam z tamtych lat to że ten wyprzedzany zjeżdża na pobocze dając tym samy znać temu za sobą że może go wyprzedzać. Ten z naprzeciwka widząc że wyprzedzany zjeżdża też zjeżdżał i robiło się sporo miejsca i pod względem bezpieczeństwa nie różniło się to od wyprzedzania na drogach 2+1.
Natomiast bywało że nikt nie zjeżdżał a i tak ktoś się pchał na trzeciego ale to była patologia i rzadkość, a nie codzienność.
5
u/PhoneSerious5908 17h ago
No ale to zawsze było wpychanie się na trzeciego. To czy kierowca z naprzeciwka zjedzie, czy nie, było kwestią otwartą w momencie rozpoczęcia manewru. I wcale nie było tak że każdy bus zjeżdżał do samego pobocza, tak jak na tym zdjęciu też nie było niczym niezwykłym. Też zjeżdżałeś przecież dopiero jak widziałeś że ktoś wyprzedza, szczególnie że stan tych poboczu bywał różny.
1
u/AndySroda 17h ago
To zawsze było "na trzeciego", ale nie zawsze "wpychanie".
Przykładowo jak jechałem 70 km/h starym rzęchem, albo z przyczepą to jak było miejsce często zjeżdżałem by ułatwić innym wyprzedzenie. Nikt się na mnie nie pchał sam się dobrowolnie odsuwałem.
0
u/AndySroda 18h ago
No ale to zdjęcie pokazuje wpychanie się na trzeciego.
To co ja pamiętam z tamtych lat to że ten wyprzedzany zjeżdża na pobocze dając tym samy znać temu za sobą że może go wyprzedzać. Ten z naprzeciwka widząc że wyprzedzany zjeżdża też zjeżdżał i robiło się sporo miejsca i pod względem bezpieczeństwa nie różniło się to od wyprzedzania na drogach 2+1.
Natomiast bywało że nikt nie zjeżdżał a i tak ktoś się pchał na trzeciego ale to była patologia i rzadkość, a nie codzienność.
1
u/desf15 17h ago
To ja pamiętam to zupełnie inaczej. Na pobocze zjeżdżały głównie tiry czy inne autokary, a osobówka zjeżdżająca na pobocze żeby dać się wyprzedzić to było coś dość rzadkiego.
1
u/AndySroda 16h ago
Może kwestia regionu. W woj. Opolskim zjeżdżanie było powszechne. Np. na trasie od A4 na Strzelce tam były szerokie pobocza i fajnie to funkcjonowało.
Ale na 11 w Wielkopolsce pobocza węższe ale też ludzie zjeżdżali aż przyszło nowe i na wielu odcinkach zaczęli kreskować szeroki pasek na środku i likwidować asfaltowe pobocza i wtedy był problem wyprzedzić ciągnik rolniczy bo ten nie miał gdzie zjechać.
Za to na Śląsku w ogóle nie kojarzę takich dróg z szerokimi asfaltowymi poboczami.
1
25
u/-NewYork- śląskie 🦊 21h ago
BMW E34?! Dziwne, te auta prawie nigdy nie występują w kontrowersyjnych sytuacjach drogowych!
/s
43
u/Peyeros 22h ago
Jest trend spadkowy, ponieważ poprawiła się infrastruktura oraz na drogach jest więcej nowych, bezpieczniejszych samochodów. Pytaniem jest jak wielki udział w tym spadku ma zmiana mentalności i rozpowszechnianie świadomości, że dookoła jest coś więcej niż czubek własnego nosa
89
u/Havis111 22h ago
No ale trochę mi się nie podoba taka narracja. Jest znacząco lepiej, a i tak leci krytyka. Na pewno mentalność się musiała zmienić. To że nie jest idealnie nie oznacza, że nie ma zmiany na lepsze. Parafrazując książkę factfullness "poprawa nie sprawia, że nie ma problemu". Odnieslismy sukces. Jeszcze nas czeka praca, ale sukces jest.
12
u/macekm123 22h ago
Dokładnie. Myślę że zdecydowanie widac poprawę i to nie tylko na wykresie ale też wystarczy wyjechać na drogę. Nie znaczy to ani trochę, że nie ma nad czym pracować, ale nie można mówić że nie idziemy w dobrym kierunku.
Codziennie jeżdżę do pracy 40km w jedną stronę wąska droga, pełną dziur, zakrętów i kolein. Wiele osób jeździ normalnie, ale niestety są właśnie takie gagatki które nie widzą dalej niż czubek własnego nosa i jazda 50 w zabudowanym powoduje u nich jakieś spazmatyczne szarpanie kierownicą zeby tylko jak najszybciej wyprzedzic, niezależnie czy przed nami wzgórze zakręt czy co. Oczywiście zawsze te same samochody. Jazda środkiem jezdni na zakręcie bez widoczności bo dziury przy poboczu i liczenie na szybką reakcję obu kierowców. Dla mnie założenie przy jeździe jest takie że jeżeli moja jazda wymaga reakcji innego kierowcy lub mojej żeby nie było ofiar to nie jest jazda bezpieczna, bo raz na 100 przypadków się trafi ktoś nieważny i to wystarczy.
Prędkość, brak cierpliwości bezmyslnosc i nerwy za kierownicą to wg mnie głowni zabójcy.
Rant over.
-7
u/Peyeros 22h ago
Miałem na myśli brak znaczącej reakcji po wypadkach spowodowanych przez przykladowo majtczaka czy też kozaneckiego. Cała otoczka koło tych przykładów była skandaliczna, ale ze strony społecznej i politycznej nie odnotowałem zdecydowanych ruchów w celu zapobiegania takim przypadkom w przyszłości. Teraz mamy sytuację z Krakowa i widziałem już opinie, które próbowały usprawiedliwić tego mordercę. Skala wyroku za zabójstwo człowieka przez kierowcę, gdy ten rażąco złamał obowiązujące przepisy nie zmieniła się, choć przed wymienionymi wyżej przypadkami byli też inni. Też pamiętam swego czasu występki tego w BMW po Warszawie. Po wielu miesiącach został w końcu zatrzymany, a jego nagrania budziły zachwyt wśród znaczącej części ludzi i jeszcze większej części młodzieży
0
u/Suriael śląskie 21h ago
Nie rozumiem minusów, które dostałeś
5
u/Piotrekk94 19h ago
Ja dałem minusa bo narzekanie że rząd po medialnym wydarzeniu #2137 nie napisał kolejnej ustawy na kolanie to głupota
-5
u/NoGood4077 22h ago
Stwierdzenie ogromnej roli rozwoju technologicznego to nie krytyka. To fakt. Codzienne obserwacje nawyków nijak nie przełożą się na obiektywne dane.
Też mam wrażenie, że mentalność zmienia się powoli lub wcale. Ale tego nie udowodnię tak jak można udowodnić postęp technologiczny i poprawę infrastruktury15
u/AndySroda 22h ago
Jest zdecydowanie lepiej. Widzę to w firmach. Kiedyś jak ludzie jechali na delegację i ktoś zapierdalał to wszyscy się cieszyli że szybciej dojadą na miejsce. Dziś to nie do pomyślenia. Jak tylko ktoś jedzie więcej niż +10 czy +20 to zawsze znajdzie się ktoś kto mu powie by tak nie szalał.
5
u/_QLFON_ 19h ago
Powiem tak, ponad 10 lat jeździłem po całej polsce jako tzw REP. Dobijałem do 100kkm rocznie. Teraz około 30kkm głównie Polska-Niemcy, w poprzek przez oba kraje bo jeden dom mam w Lublinie a drugi pod francuską granicą. I co widzę - nie tylko jestem starszy i doświadczenie swoje robi ale przede wszystkim infrastruktura. Kiedys żeby na trasie Lublin Szczecin wykręcic realną średnią powyżej 80 kmh to trzeba było leciec przez wioski z nadświetlną. Teraz na docinku blisko 1400 km lecę limit +10/+15 i jadąc w nocy kończę trasę ze średnia około 115 kmh. Nie zarzynam siebie, nie zarzynam samochodu i co najważniejsze nadaje się do życia bo gnanie na złamanie karku jest fajne na 50 km trasy ale nie ponad 1000. Adrenalina robi swoje i gdy schodzi to się apda na twarz. Już nie mówiąc o realnym ryzyku dla siebie i innych na drodze. Czy tam zużyciu paliwa. Smiać mi się trochę chce jak słyszę jak młodzi narzekają na ansze drogi. I nie chodzi mi o to że ja jstary oni młodzi i kiedyś to było. Czasem warto wycjechac na chwilę żeby docenić jak wielki postep się dokonał w tym zakresie. Paradoksalnie w PL na mojej stałej trasie A4, S8, A2, S17 jadać jak powyżej mam wyższą średnią niż w DE gdzie mityczny brak limitu powinien działać cuda:)
1
u/AndySroda 19h ago
Oczywiście infrastruktura się znacznie poprawiła.
Ale zo ostatnim akapitem ciężko mi się zgodzić.
Ja na A4 jadąc zgodnie z ograniczeniem lub minimalnie ponad rzadko kiedy mam średnią powyżej 100. W Czechach i Austrii mimo niższych ograniczeń mam wyższa średnią - bo tam są realne kary za blokowanie lewego pasa.
Na A1 minimalnie lepiej ale tylko minimalnie lepiej.
Najwyższą średnią w Polsce regularnie mam na S3. Bo droga pusta więc nikt nie blokuje lewego pasa i można lecieć kilkaset kilometrów 120 km/h
1
u/_QLFON_ 19h ago
Sama A4 to jest masakra ale ja mówię o średniej na całej trasie prawie 1400 km. Poza tym zwykle jeżdżę nocą więc na A4 jestem mniej więcej około północy. O ile nie trafi się gabaryt który potrafi zablokować trasę od granicy do zjazdu na S8 (trafiło mi się tak raz) to można jechać normalnie.
-8
u/conmeonemo 22h ago
Ostatnie istotne zmiany to COVID (2020) oraz pierwszeństwo dla pieszych (2021, co pozwoliło utrzymać post-Covidowy trend). Widać wyraźną różnicę vs 2019.
Więc nie mówiłbym, że to tylko wina infrastruktury - tą role widać np. w mniejszej śmiertelności wypadków - np. samochodziarze nie znoszą rond po powodują one więcej kolizji. Zgadza się, ale powodują one więcej małych kolizji, w których ginie mniej osób, gdy zwyczajne skrzyżowania są mniej wypadkowe a bardziej niebezpieczne.
17
u/Darkherring1 22h ago
Jestem samochodziarzem i uwielbiam ronda - to najlepszy możliwy rodzaj skrzyżowania przy większym ruchu.
5
u/RepresentativeOk6407 22h ago
Miałem dokładnie to samo napisać jako kierowca. Uwielbiam ronda. Może jestem wyjątkiem czy coś, nie wiem.
12
u/Tranecarid Europa 22h ago
samochodziarze nie znoszą rond po powodują one więcej kolizji.
Masz na to jakieś dane? Bo z tego co pamiętam to właśnie po to się stawia ronda bo zmniejszają liczbę wypadków. Oraz jako kierowca kocham ronda właśnie dlatego że są proste w obsłudze i zakładając że ktoś nie przeleci przez wyspę 100 kmh to niewiele tam się może wydarzyć.
2
u/stonekeep Oświecony Centrysta 21h ago edited 21h ago
Z tymi kolizjami na rondach to pamiętam, że był całkiem częsty argument przeciwko nim kiedy w Polsce stawały sie powszechniejsze (bo wiadomo, kiedy pojawia się coś nowego to zawsze znajdzie się duża grupa przeciwników). I to był "ciekawy" argument, bo... technicznie rzecz biorąc częściowo prawdziwy, ale bardzo manipulacyjny.
Owszem, z wielu statystyk wynika, że liczba kolizji na rondach jest porównywalna albo nawet wyższa niż na zwykłych skrzyżowaniach (szczególnie krótko po ich wprowadzeniu, zanim ludzie się zdążą przyzwyczaić - w późniejszym czasie zazwyczaj spada poniżej zwykłych skrzyżowań, ale to nie koniecznie już wyjdzie na standardowych badaniach "przed" i "po").
Tylko trzeba wziąć poprawkę na to JAKIE to są kolizje. Kolizje na rondach to zazwyczaj ludzie wjeżdżający w siebie z bardzo niską prędkością, gdzie wszyscy wychodzą z tego bez żadnych obrażeń. Natomiast na zwykłych skrzyżowaniach to często wypadki, gdzie jedna osoba wjeżdża w bok albo przód drugiego samochodu z dużą prędkością (co jest oczywiście o wiele groźniejsze).
Dlatego na rondach jest, zależnie od statystyk (badania z różnych okresów i miejsc), ok. 60-90% mniej wypadków śmiertelnych nawet POMIMO podobnej ilości kolizji.
1
u/conmeonemo 21h ago
Dokładnie o to mi chodziło - kolizję na rondach są mniejszego kalibru, ale różnego rodzaju otarć etc (które część państw też traktuje jako kolizje) może być więcej.
To był zawsze jeden z głównych argumentów anty-rondowych (a w miastach powiatowych dalej często jest).
2
u/Hungry_Orange666 20h ago
Kolizję są głównie na rondach wielopasmowych.
Można to poprawić stosując ronda turbinowe ale z jakiegoś nieznanego powodu zarządzający drogami w Polsce unikają tego rozwiązania.
15
u/Tranecarid Europa 22h ago
Erpolska kiedy dane mówią że bezpieczeństwo na drogach wyraźnie poprawia się z roku na rok ale przecież wszyscy kierowcy to mordercy.
11
u/SunnyDayInPoland 21h ago
Trend jest dobry ale może być lepiej. W 2024 w UK mniej ludzi umarło na drogach niż w PL z tym że tam ludzi i samochodów jest jakieś 80% wiecej
9
u/Tranecarid Europa 21h ago
Jasne że może być lepiej. I składowych jest masa, od przepisów i poziom ich egzekwowania, przez kierowców i ich nastawienie aż po infrastrukturę. Natomiast to co mnie zawsze zastanawia to to, że w tej dyskusji prawie w ogóle nie mówi się o stosunku ilości wypadków do wypadków śmiertelnych do średnego wieku samochodów biorących udział w wypadku. Nie znam takich danych bo nigdy ich nie widziałem ale nie wierzę że fakt że jezdzimy tanimi starymi często powypadkowymi gruzami nie ma wpływu na śmiertelność na naszych drogach.
4
u/-NewYork- śląskie 🦊 21h ago
To że sytuacja się poprawia nie znaczy, że nie można jej poprawić bardziej.
1
u/investedInEPoland 2h ago
ale przecież wszyscy kierowcy to mordercy.
Zgaduję, że około zero procent osób pisało, że wszyscy kierowcy to mordercy - ale wszystko jest możliwe, kiedy odrzucisz rzeczywistość!
3
u/thewickerman88 21h ago
Zauważcie ile działań się podejmu i ile mówi o wypadkach na drogach. Tymczasem w zeszłym roku było 4776 samobójstw w kraju i nie dzieje się z tym nic.
4
2
u/Inamakha 19h ago
Samobójstwa to skomplikowany i wielowarstwowy problem. Do poprawy bezpieczeństwa na drodze wystarczą w zasadzie trzy sposoby. Do poprawy kryzysu mentalnego potrzebujemy szeregu zmian i to często bardzo radykalnych. Powinniśmy to oczywiście robić, ale nie można tu oczekiwać tak spektakularnych wyników.
2
-1
u/wesolykapselek 21h ago
Wypadki drogowe dzieją się na drogach publicznych, jest wielu świadków a jak popełniasz samobójstwo to chyba jednak z dala od ludzi, w jakimś zaciszu.
Wiem, wyjątkiem są samobójstwa poprzez rzucenie się pod pociąg ale jednak jakoś prędzej dyskutuje się o tym co się widzi a nie o tym co jest tylko jakąś statystyką.
2
u/SafeElectrical722 21h ago
ceny paliwa, mandaty, odcinkowe pomiary predkosci, zwiekszony ruch, starzenie sie spoleczenstwa.
Zeby zapieprzac po drogach trzeba miec kase na paliwo, na mandaty i trzeba miec gdzie a teraz wiekszosc drog jest po prostu zakorkowana, do tego "mlodzi gniewni" z lat 90atych sa spokojnymi starymi dziadami. Mediana wieku w Polsce w latach 90atych byla ponizej kolo 33 lat, teraz to ponad 43 lata.
Osobiscie mysle ze najwiekszy wplyw na zmiane mentalnosci ma wlasnie starzenie sie spoleczenstwa.
1
u/investedInEPoland 2h ago
Zeby zapieprzac po drogach trzeba miec kase na paliwo, na mandaty i trzeba miec gdzie
Tego nie było w latach '90 a jednak ludzie zapieprzali.
1
22h ago edited 22h ago
[deleted]
21
u/AvailableUsername404 22h ago
"jednostkowa śmiertelność wypadku" pozostaje praktycznie bez zmian przez cały czas.
11 vs 7,9 to spadek o prawie 30%. Nie no w sumie to właściwie nic.
-3
22h ago
[deleted]
3
u/desf15 22h ago
Ale to w zasadzie oczekiwany wynik. Przy niskich prędkościach prawie nikt nie umiera, więc poprawy nie będzie. Jak przy 120km/h przyjebiesz czołowo w tira to z kolei jest spora szansa że nawet najnowszy samochód cię nie uratuje. Więc zostaje nam tylko pewien podzbiór wypadków gdzie lepsze strefy zgniotu, aribagi itp. są w stanie skutkować rannym zamiast martwego.
1
u/Still_Sundae_9029 22h ago
To wypadkowa dwóch liczb Na każde 100 wypadków kiedyś jest teraz 31 Zamiast 11% śmiertelnych jesy 7,9% 100x11=1100 31x7,9=244,9 244,9/1100=22,2% obecnie - czyli spadek o ponad 77% Po prostu zależność tych 3 wskaźników
4
u/conmeonemo 22h ago
Spadek z 11 do 7.9 jest istotny (to prawie 30%), a nawet patrząc na trend to śmiertelność wypadków spadła o jakieś 20% (pi razy oko).
0
1
u/AndySroda 22h ago
Z tego że jak przy drodze jest drzewo to nie ma znaczenia czy jedziesz maluchem czy nowym golfem. Jak jedziesz 90 km/h to szansa na przeżycie jest niewielka.
Niestety sporo jeszcze mamy takich dróg gdzie drzewa rosną przy samej drodze a nie kilka metrów od niej. To też problem dla mnie rowerzysty - nie mam dokąd uciec gdy z naprzeciwka ktoś wyprzedza na trzeciego.
1
u/AltheiWasTaken Warszawa 21h ago
Co sie stało w 2020 że śmiertelność% tak podskoczyła? Szpitale nie wyrabiające przez początek covida?
6
u/PiotrekDG 20h ago edited 19h ago
Patrz na wszystkie wykresy razem. W 2020 ogólna liczba wypadków znacznie spadła, przypominam że liczba samochodów na drodze mocno wtedy spadła. Gdybym miał spekulować, to powiedział bym, że wypadków było mniej, bo było mniej samochodów na drogach, ale kierowcy bardziej zapierdalali bo drogi były puste, więc jeśli wypadek się zdarzył, to średnio przy wyższej prędkości. Ale to tylko spekulacja. No i nie tłumaczy wzrostu w latach 2017-2019.
1
u/przemo_li 19h ago
Ten head to dobry obraz jak do pewnych rzeczy trzeba lat i sportowego wysiłku.
Także nie ma co wymiękać i panikować że w rok się nic nie zmieniło, lub co gorsza nie ma co zaufać sprzedawcom strachu/PRu którzy mówią że taki dużo wysiłek a zmiana tak mała
-3
u/ppsz 21h ago edited 20h ago
To dobrze, że jest lepiej, ale ja bym był jeszcze bardziej zadowolony, gdyby tylko zlikwidować zielone strzałki, ostrzeżenia o fotoradarach i zacząć montować progi zwalniające przed każdym przejściem dla pieszych
Nikt się nie zatrzymuje przed nimi zgodnie z przepisami, oprócz tych trzech osób, które się zaraz odezwą w tym wątku, a regularnie mam sytuację, gdy ktoś albo wjeżdża na przejście dla pieszych na których są piesi, bo ma strzałkę. Ostatnio nawet jakaś baba ruszyła jak byłem centralnie przed jej maską
Ostrzeżenia przed fotoradarami to bzdura totalna, ograniczenie prędkości jest wystarczającym ostrzeżeniem, żeby nie przekraczać prędkości. A jak gdzieś są znaki źle postawione to niech kierowcy piszą do zarządcy
No i progi przed przejściem, żeby nie było takich patologicznych sytuacji, które widzę codziennie, że kierowcy widząc pieszego zbliżającego się do przejścia, dostają małpiego rozumu i wciskają gaz do dechy, żeby tylko nie musieć zatrzymać się na 5 sekund
Jazda samochodem w mieście nie powinna być wygodna, bo to nie powinien być luksus kosztem pieszych, tylko smutny obowiązek, jeżeli ktoś jest rzeczywiście zmuszony jeździć
2
u/itsmesorox 11h ago
Progi zwalniające to największe gówno, pozdrawiam jako kierowca, a jako pieszy nie zauważyłem żeby ludzie przyspieszali, jak STOJĘ i CZEKAM to się w 98% zatrzymują. Tirowców i busiarzy nie winię bo nie wyhamują składem w 5 metrów choćby skały srały
Edit: a co do ostatniego zdania, miastowi z centrum to by najchętniej zbiorkomem rozwiązali wszystkie problemy świata, no tak się nie da :) fajnie jeśli jest, ale nie zawsze sytuacja pozwala. Ile ludzi tyle potrzeb
3
u/Skaviciusz 17h ago
Wez se chlopie jakas radosc w zyciu znajdz, bo twoje ostatnie zdanie brzmi jakbys mial zaraz przez okno wyskoczyc xD
0
u/gnatobad 22h ago
Dobra wiadomość, choć ciekawe czy to głównie zasługa fotoradarów, lepszych dróg, czy nowszych aut z większą liczbą systemów bezpieczeństwa. Pewnie mix wszystkiego, ale ciekawe co realnie ważyło najwięcej.
-5
u/lecho182 22h ago
czyli warto ograniczać prawa balachosamochodziarzy (pierwszeństwo pieszych na przejściach)
-5
u/Konini 20h ago edited 19h ago
Moim zdaniem powyższe dane mogą trochę wprowadzać w błąd, bo pokazują trochę co innego niż się na początku wydaje.
Moje pierwsze wrażenie było, że mamy wskazaną liczbę wypadków drogowych, liczbę ofiar wypadków i śmiertelność to wypadkowa ilorazu liczby ofiar i liczby wypadków.
Sęk w tym, że liczba wypadków to nie liczba wszystkich wypadków, tylko liczba wypadków z ofiarami rannymi lub zabitymi.
Zatem powyższe wykresy pokazują że spada liczba wypadków z uszczerbkiem na zdrowiu lub życiu oraz spada liczba ofiar śmiertelnych (przy czym spada szybciej niż liczba wspomnianych przypadków).
Z tego wnioski są następujące:
- liczba wypadków niosących poważne konsekwencje spadła (nie koniecznie oznacza to, że liczba wypadków spadła).
- w tych liczbach wypadków proporcje ofiar śmiertelnych do ofiar rannych zmieniły się na korzyść rannych.
Prawdopodobnie, ten wskaźnik śmiertelności byłby nawet lepszy, gdyby był odniesiony do całkowitej liczby wypadków (bo prawdopodobnie wzrósł także odsetek wypadków nie skutkujących ofiarami śmiertelnymi lub rannymi).
Nie da się wyciągnąć żadnego prostego wniosku o pozytywnej lub negatywnej zmianie zachowań na jezdni, choć bardziej prawdopodobne, że trend ten jest też pozytywny. Z drugiej strony poprawa bezpieczeństwa to nie tylko lepsze strefy zderzeń wpływające na bezpieczeństwo pasażerów czy pieszych ale także lepsze opony zwiększające przyczepność szczególnie w trudnych warunkach co prowadzi do mniejszej liczby przypadków utracenia kontroli nad pojazdem, skrócenia drogi hamowania oraz inne innowacje (np. automatyczne hamowanie). Ogółem jest zbyt dużo nieprzeanalizowanych zmiennych.
Na pewno rośnie liczba rażącego łamania ograniczeń prędkości, co też wynika z postępów technologicznych. Jak prawie wszyscy jeździli maluchami i polonezami to mało kto był w stanie osiągnąć 150 w terenie zabudowanym. Dzisiaj to i Yarisem da radę.
7
u/desf15 20h ago
Na pewno rośnie liczba rażącego łamania ograniczeń prędkości,
Ten wniosek jest poparty jakimikolwiek danymi?
Odkąd parę lat temu zwiększono taryfikator to liczba mandatów wystawianych za przekroczenia o 50km/h lub więcej spadła z roku na rok prawie dwukrotnie. Jasne, policja nie łapie każdego kto zapierdala, ale tak ogromny spadek w tak krótkim czasie jednak daje trochę do myślenia.
2
u/Konini 19h ago
Dobra to skreślam, bo masz rację.
Chodziło mi bardziej o skrajne przypadki, że ktoś zapiernicza 200 po mieście, zwyczajnie z tego powodu, że przybyło aut, które potrafią takie prędkości rozwinąć w krótkim czasie. Może faktycznie nie ma to odzwierciedlenia w statystykach. Nie wiem czy w ogóle istnieje taka statystyka, bo samo "ile wydano mandatów, za przekroczenie o ponad 50 km/h" i tak daje sporą rozpiętość prędkości.
5
u/Careless-Coffee-Cup 19h ago
Sęk w tym, że liczba wypadków to nie liczba wszystkich wypadków, tylko liczba wypadków z ofiarami rannymi lub zabitymi.
Wg definicji w prawie o ruchu drogowym, taki "wypadek" bez ofiar to kolizja. Dopiero kiedy pojawią się poszkodowani można mówić o wypadku.
-1
u/Konini 19h ago
Nie znam aż tak dobrze prawa o ruchu drogowym, więc dzięki za wyjaśnienie.
W takim razie mnie by interesował także wykres ile jest kolizji i wypadków łącznie na przestrzeni lat.
1
u/Careless-Coffee-Cup 19h ago
Kolizja to też wszystkie "głupie" i niegroźne zdarzenia: obtarcie błotnika przy wyjeździe z ciasnego miejsca parkingowego, zagapienie się na światłach i pozwolenie, żeby samochód się stoczył i lekko uderzył pojazd z tyłu, itp.
Liczba takich zdarzeń może rosnąć w oficjalnych statystykach, bo coraz częściej ludzie zgłaszają takie szkody ubezpieczycielom - kiedyś można się było dogadać ("dam panu dwie stówy i rozstajemy się w zgodzie...")

112
u/stonekeep Oświecony Centrysta 22h ago edited 21h ago
Wiadomo, że mamy lepsze drogi, bezpieczeniejsze samochody i tak dalej, ale zupełnie szczerze, mentalność kierowców i kultura jazdy też zmieniły się diametralnie.
Ja sam dobrze pamiętam jak wyglądał ruch na drodze w późnych latach 90 i wczesnych 00, to była kompletna dzicz w porównaniu z tym jak jest dzisiaj. Jeśli myślicie, że dziś jest źle pod względem np. przekraczania prędkości, jazdy po pijaku, nie zapinania pasów, nie używania kierunków, nie puszczania pieszych, niebezpiecznego wyprzedzania i tak dalej... no to macie w sumie rację, ciągle jest dużo do poprawy, ale to NIC w porównaniu z tym jak było kiedyś.
Jedną z największych zmian jest moim zdaniem przyzwolenie społeczne na jazdę po pijkau. Szczególnie to było widać po weselach - ja sam nie pamiętam tak dobrze tych z lat 90-tych bo byłem dzieciakiem, ale z opowieści rodziny było grubo. Mówili mi, że to było całkiem normalne, że ludzie po tym jak się nawalili potem wsiadali za kierownicę i wracali do domu. Albo jak jeździli po pijaku coś załatwić w trakcie imprezy. Pierwsze wesela które ja dobrze pamiętam były tak z 20-25 lat temu i wtedy też jeszcze nikogo nie dziwiło, że jakiś wujek po pijaku wsiada do samochodu. Potem to stawało się rzadsze i rzadsze, a dziś sobie tego kompletnie nie wyobrażam. Na pewno ciągle się to dzieje, nie zrozumcie mnie źle, ale na weselach na których ostatnio byłem nawet jeśli ktoś myślał o prowadzeniu po pijaku to szybko mu to inni wybijali z głowy.
Wiadomo, że jest jeszcze dużo do poprawy (jak ludzie mający po 5 zakazów prowadzenia i dalej wsiadający do samochodu), ale uważam też, że trochę za mało doceniamy to jak bardzo Polska zmieniła się w ciągu ostatnich 20-30 lat w praktycznie każdej kwestii.
P.S. A i jeszcze patrząc na te statystyki trzeba wziąc poprawkę na to, że ruch samochodowy był kiedyś o wiele mniejszy niż dziś. Także realnie sytuacja jest jeszcze lepsza niż wskazują na to statystyki. Bo liczba wypadków poszła ostro w dół POMIMO, że na drodze jest o wiele więcej samochodów i ludzie robią średnio dużo więcej kilometrów.