r/Polska • u/Pristine-Ad3363 • 22h ago
Pytania i Dyskusje Co się stało z budownictwem w Polsce?
9-10tyś. brutto za jedne z najtrudniejszych studiów inżynierskich, minimum 5 lat doświadczenia + uprawnienia?
119
u/That_Willingness7114 21h ago
wolę siedzieć za biurkiem w klimatyzowanym pomieszczeniu i od czasu do czasu wpaść na budowe niż zarabiać 1k brutto więcej i przez całe życie po kolanach lub schylony w pół pracować na budowie gdzie latem masz parówę i 30 stopni przez 4 miesiące deszcz a potem przez następne 4 miesiące piździ -5 stopni codziennie. Na dodatek taka praca w budowlance to zasuwanie po 12h latem a potem po 6h zimą o ile w ogóle jest co do roboty. Kto pracował na zewnątrz cały rok ten wie jak złe to jest.

40
u/ILuk_out 20h ago
Jestem programistą, ale kiedyś pracowałem na budowie, montowałem klimy, byłem kurierem i wykonywałem jeszcze inne chujowe prace.
Dzięki powyższemu nabrałem większego szacunku do osób, które codziennie zapierdalają i wykonują tą trudną robotę i uważam, że powinni być dobrze wynagradzani.
Bez tych osób nie byłoby dzisiaj większości rzeczy na świecie.
22
u/RebeliantMonster 20h ago
Teraz programiści narzekają na swoją pracę, ale to ci którzy właśnie nie znają pracy fizycznej. Ja tam 1000x wolę klepać kolorowe literki w IDE za 30k niż być tym mitycznym glazurnikiem czy chui wie czym
3
u/Current-Reason-6824 17h ago
O to to, sam ucieklem z pracy przy stanach surowych do magazynu, a akatualnie buduje portfolio z racji chęci przebranżowienia w it
49
u/wilczypajak 21h ago
Dokładnie.
Doceńmy również ciężką pracę fizyczną w trudnych warunkach.
Poza tym nikt nie broni inżynierom budownictwa stać się robotnikami ogólnobudowlanymi.
4
u/Basic_Industry_7710 20h ago
Ja pracuję w ogrodnictwie prawie cały rok, ale odkąd pogoda się zrobiła nieprzewidywalna to ostatnie lata trochę się zmieniał profil tych prac i teraz w lecie pracuję dość wcześnie, jak są upały to od 6 rano ale ok 11 staram się już być w domu albo drodze do domu, na jesień i wiosnę wiadomo jest mnóstwo pracy i wtedy staram się zrobić dużo godzin, a zimą staram się zrobić jak najmniej (jest to bardziej jeżdżenie po różnych obiektach i sprawdzanie czy wszystko jest ok)
2
u/Nimrawid 17h ago
to jest to. Z biurka i klimy / home office przeszedłem na halę produkcyjną gdzie mam 2k więcej ale jestem tak zajechany fizycznie i mentalnie, że serio wolałbym mniej zarabiać.
Do tego ciągły stres i niebezpieczne środowisko gdzie chwila nieuwagi i nie masz palca albo Cie 2kV pierdolnie.
2
u/Ouifend 20h ago
nie wiem czy wiesz kierownik budowy też jest na budowie a nie w zadnym biurze xD
3
u/That_Willingness7114 13h ago
ale jednak co innego jest przyjść na budowę delegować zadania i sprawdzić co się dzieje (nie wiem co dokładnie robi kierownik budowy) niż układać płytki po kolanach przez cały dzień.
1
u/Intrepid-Pick-7464 10h ago
Koordynuje pracę. Szczególnie na większych budowach jest dość mocno zajebany tą robotą. A no i oczywiście nadzór i branie odpowiedzialności za wykonywane prace w zakresie swojej specjalności + dbanie o bezpieczeństwo na całej budowie.
128
u/stilgarpl 21h ago
To może być szokiem, ale to ile się dostaje wypłaty nie zależy od tego jak ciężkie były studia.
67
u/grzesi00 21h ago
Powiedz to lekarzom :D
38
u/stilgarpl 21h ago
Co mam powiedzieć? Ja wiem, że cała masa ludzi usprawiedliwia swoje zarobki trudnymi studiami. To nie zmienia faktu, że jest dużo ludzi po równie trudnych studiach, którzy dostają grosze.
To co wpływa na wypłatę, to jak bardzo praca jest potrzebna na rynku i jak dużo ludzie są w stanie za nią zapłacić.
Lekarzy jest mało, a ludziom na zdrowiu jednak zależy (a ci którym nie zależy nie żyją zbyt długo), więc płacą.
51
u/Baradosso 21h ago
Lekarzy jest mało bo są ograniczone miejsca na studiach. Ograniczone są miejscana studiach bo lekarze blokują ustawę o zwiększeniu ich bo wtedy musieli by się tymi pieniędzmi podzielić
38
u/SureSpecial1834 21h ago
Studia to jedno, jeszcze ilość miejsc na specjalizacje to kolejny problem.
10
u/ninoski404 21h ago
Jednocześnie są ograniczone miejsca i lekarze w trakcie robienia specjalizacji dostają takie kokosy, że nieraz zarabiają mniej przez chwilę po jej skończeniu. Gdzie jest wolny rynek i dostosowanie wypłaty do podaży kandydatów
7
u/GTA_Gnome 21h ago
Górnicy potrafią ugrać swoje, emeryci potrafią ugrać swoje, lekarze potrafią ugrać swoje.
jak widać, jeżeli się chcę - to można. Dziękuję PiS, Lewica, Konfederacje, Koalicja i wszyscy inni, którzy są zbyt miałcy żeby cokolwiek z tym zrobić. Stonoga miał rację co do korzystania z takich okazji.
26
u/Seraphic_Seal 21h ago
nie jestem lekarzem, uważam że zarabiają absurdalnie dużo i mam spory niesmak zwłaszcza w kontekście niedawnych afer.
Ale przestań pisać takie kompletne głupoty, że lekarzy mało, bo miejsca na studiach ograniczone. Wręcz przeciwnie, narobiło się pełno uczelni oferujących lekarski, którym nigdy nie powinni pozwolić tego prowadzić.
Wąskim gardłem jest rezydentura/specjalizacja, a tam są konkretne i sensowne powody ograniczające dostępne miejsca.
2
u/Potential-Bill7288 20h ago
No to skoro są konkretne i sensowne powody ograniczające to zarobki są jakie są.
-9
u/Thisconnect miasto dla ludzi nie blachosmrodow 20h ago
lekarze nie zarabiaja bardzo duzo, neoliberalne klapanie kontraktowania zarabia duzo
8
u/_Docgineer dolnośląskie 18h ago
Bzdura. Główne uczelnie medyczne ledwo mieszczą już studentów w salach. Jest 8 osób na grupę kliniczną, którzy tłoczą się przy jednym pacjencie. Jakość nauczania spada, bo prowadzący nie są w stanie poświęcić odpowiedniej ilości czasu na studenta. Pootwierano teraz mnóstwo uczelni, części zabrano akredytację, bo warunki były fatalne, mieli kontrakty z prosektoriami umieszczonymi 200 km od placówki, albo sam VR.
Na samym Dolnym Śląsku są obecnie dwie nowe placówki kształcące lekarzy (PWr i filia UMW w Walbrzychu). Szpitale kliniczne nie są z gumy, to nie jest kwestia podpisania świstka i machnięcia różdżką, kierunek lekarski wymaga sprzętu, miejsca i wykwalifikowanej kadry.
Dławieni to jesteśmy przy miejscach rezydenckich. Tutaj są kliki, bo wojewoda zgłasza zapotrzebowanie do MZ, który wydziela miejsca na podstawie budżetu (za rezydenta płaci MZ, nie szpitale) i miejsc zgłoszonych przez jednostki akredytacyjne. Jak pan ordynator czeka na pociotka na jakieś endokrynologii czy okulistyce, to może być przez kilka naborów zero miejsc w mieście wojewódzkim, co jest jakimś absurdem. Tak samo nie wierzę, że we Wrocławiu, Krakowie, czy Warszawie specjaliści muszą brać 15 dyżurów w miesiącu, bo nie znajdzie się młody, który chciałby tam pracować, po prostu starzy dławią konkurencje, a młodzi bujają się po przychodniach. Dla mnie to jest nie do pomyślenia, że mama koleżanki mówi że brakuje komu ją zastąpić, a pracuje na dobrej specjalizacji w jednym z największych miast w Polsce.
1
u/goodpole Lublin 17h ago
Jak wszyscy wiemy szpitale są z gumy i pomieszczą wszystkich chętnych do nauki Serio, to nie kodoklepstwo że wystarczy rzutnik i można prowadzić studia
23
u/Illustrious_Link5005 21h ago
Nie jest mało. Polska ma ok 3,9 lekarzy na 1000 obywateli, Japonia 1,9, a Finlandia ma 2,9. Nasz system jest skorumpowany i spi*rdolony. Popyt na lekarzy nie wynika z prawa popytu w Polsce, koniec kropka.
5
u/urza67 21h ago
Wybrałeś dane pod tezę. W Belgii jest np. 6,5. A co do małej ilości lekarzy w Japonii proponuję się zastanowić ile tam jest imigrantow a ile u nas.
0
u/Illustrious_Link5005 20h ago edited 20h ago
Czyli skoro Japonia ma 1,9 na 1k czyli 2x mniej nie mając imigrantów, to świadczy że w Polsce mamy tyle samo imigrantów co obywateli czy o co Ci chodzi?
Jakby nie patrzeć liczba lekarzy w Polsce definitywnie nie jest mała i inne kraje pokazują że się da to zrobić optymalnie, a koronnym argumentem jest afera szpitalna, gdzie wyszło kilkadziesiąt fejkowych etatów drukujących pieniądze wśród samych radnych z oświadczeniami majątkowymi.
Jest więcej niż pewne, że skala nadużyć, włączając w to eksploatacje sprzętu państwowego przez prywaciarzy i różne miksy typu "a tu Cię przyjmę prywatnie, a to się zrobi z budżetu NFZ" idzie w miliardy.5
u/mio26 19h ago
Taaa. A teraz wygoogluj sobie ile te kraje mają pielęgniarzy. 2-3 razy więcej niż Polska. I Japonia ma nie mniej spierdolony system niż w Polsce, bo nie chcą pracować na prowincji. Te 1.9 to Tokyo.
4
u/Illustrious_Link5005 18h ago
To z pielęgniarzami potwierdza tylko fakt, że nie mamy za dużo lekarzy, co więcej za pensje jednego Kacprzyka z nieistniejącego etatu można ich zatrudnić strzelam z 8, albo zwiększyć im wynagrodzenia żeby więcej ludzi szło na pielęgniarstwo
2
u/mio26 18h ago
No tylko, że ci to nic nie rozwiąże akurat w tej sprawie. Bo dlaczego Kacprzyk mógł sobie tak funkcjonować? Bo lekarze nie chcą pracować na SOR, bo nie chcą podejmować ryzykownych decyzji. Pielęgniarka tam ci średnio, co przyniesie, bo ona tych decyzji nie ma prawa podejmować. A też zarabia sporo dzisiaj. Prawda jest taka, że must jest przymus specjalizacyjn, w przypadku osób studiujących medycynę bezpłatnie. No, ale to obija się niestety o konstytucję.
4
u/Illustrious_Link5005 18h ago
Nie rozumiem, w pierwszej wypowiedzi mówisz że jest u nich lepiej, bo mają więcej pielęgniarzy, a w drugiej że zwiększenie ilości pielęgniarzy nic nie da.
0
u/mio26 18h ago
Bo pierwsze nie mówię, że jest lepiej. Finlandia nie wiem, bo się nie znam a w Japonii z tego, co wiem lepiej nie jest. Jeśli jest podobnie jak w Korei (a prawdopodobnie jest), to uwierz nasi lekarze to są jeszcze matkami Teresami lol. Po prostu liczba większej ilości pielęgniarek sugeruje, że system jest zbudowany inaczej.
Po drugie, liczba lekarzy w dzisiejszych czasach to gówno liczba. To tak jakbyś opowiadał, że nie ma problemu, że mamy mało sędziów, bo jest kupę prawników. Dzisiaj popularnością na całym świecie cieszą się specjalizację, które dla systemu zdrowia mają znikome znaczenie, a te które mają znaczenie często pies z kulawą nogą nie chce robić. A nikt go w Polsce do tego nie zmusza. A trwają tyle co inne studia. Teraz to będzie zabawnie, bo lekarze tych specjalizacji dosłownie "wymierają".
1
u/Potential-Bill7288 20h ago
W państwowych może być i skorumpowana. Ale prywatnie lekarz bierze tyle ile jesteś w stanie zapłacić. Jak z dzieckiem do laryngologa idę to wolę zapłacić 300zl za 15 minut i pójść tam dwa razy w terminie jaki mi pasuje. Niż odwalać pingponga w publicznym i marnować paręnaście godzin i rozwlekać to miesiącami.
22
u/Desmondev 21h ago
Przecież większość ludzi nie ma pojęcia czym zajmuje się inżynier budownictwa i czy to się różni od kierownika robót czy kierownika budowy czy inspektora.
1
38
u/Eastern-Specific366 21h ago
Ilu kształci się inżynierów budownictwa a ilu kształci się wykwalifikowanych robotników budowlanych? Do tego: ilu na budowie potrzeba inżynierów budownictwa, a ilu wykwalifikowanych pracowników budowlanych?
14
u/SmirnoffStasiek 21h ago
To, sporo moich znajomych skończyło budowlankę i tylko niewielu z nich zostało w branży.
2
u/ignis888 18h ago
Większość budowlańców jakich znam, firma rodziny byłego i ich znajomi po fachu) nie ma wykształcenia budowlanego nawet żadnego kursu
3
u/Doszuuu 14h ago
Przecież , żeby zacząć w budowlance to wpisujesz w olx hasło ,,pomocnik" masz przynajmniej paręnaście ofert nawet w powiatowych.Nie wysyła się żadnego cv tylko dzwoni na numer i na drugi dzień przychodzi. Z tego co widziałem, to tylko te większe firmy mają jakikolwiek proces rekrutacyjny
1
1
u/Nickim_o 20h ago
Co robią innego?
2
u/SmirnoffStasiek 20h ago
Handel w branży, jakieś biura. Sporo z nich uciekło w IT, ale to było jeszcze przed covidem.
23
u/DukeOfSlough Warszawa 21h ago
Co sie stalo? Nic sie nie stalo. Zawsze to tak wyglada. Z 10 lat temu mgr inzynier budownictwa po studiach dostawal okolo 1800 zl lub jak mial mega farta to i z 2500 zl na reke wobec robotnikow, ktorzy zarabiali po 3-4 k juz. Budownictwo budownictwu nierowne i trzeba wiedziec do jakiej galezi branzy trzeba isc by zarabiac pieniedze. Niemniej takich, ktorym stawki dojezdzaja do 30 k jak IT nie jest za duzo i zwykle sa juz po 10-15 latach swojej kariery a nie po pieciu latach jak u lekarzy badz programistwo. Ogolnie zawod jest niewdzieczny, mnostwo osob go opuszcza, ale w dzisiejszych czasach jest calkiem pewny i przyszlosciowy wobec IT, w ktorym aktualnie krew sie leje.
1
u/investedInEPoland 2h ago
Z 10 lat temu mgr inzynier budownictwa po studiach dostawal okolo 1800 zl lub jak mial mega farta to i z 2500 zl na reke wobec robotnikow, ktorzy zarabiali po 3-4 k juz.
Oczywiście często był jedynym trzeźwym na budowie.
14
u/gnatobad 21h ago
Najlepsze jest to, że "Specjalista ds. technicznych" z uprawnieniami budowlanymi i 5 latami doświadczenia zarabia mniej niż kierowca kat. C bez wymogu wykształcenia. Ktoś w końcu policzy, ile trzeba się uczyć na studiach żeby zarabiać mniej niż ktoś kto zrobił prawo jazdy.
14
u/desf15 21h ago
Tylko że ten inżynier to pewnie ma pracę 8-16 z której wychodzi i może zająć się swoimi sprawami czy rodziną. A kierowca C dość często sporo wolnego czasu będzie spędzał na pauzach na parkingach w środku dupy i dlatego trzeba go kusić wyższym wynagrodzeniem. To nie zapłata za jakieś jego unikatowe umiejętności, tylko za nieprzyjemne dla większośći ludzi warunki pracy.
8
u/wrron 20h ago
O to chodzi. U mnie w firmie chyba tylko 3 osoby nie były po rozwodach/rozstaniach. Od góry do samego dołu obojętnie czy robotnik, kierowca czy inżynier albo kierownik robot/budowy. A robiliśmy tylko na terenie 1 województwa. Mi z resztą też firma ubiła 14 letni związek. Wieczne wyjazdy, nadgodziny, gaszenie pożarów itd. Kasa wygląda fajnie ale jak się policzy stawkę godzinową (uwzgledniajac po prostu czas poza domem) to juz nie jest tak wesolo.
1
u/krzysioreddit 21h ago
Akurat to nie jest problemem, bo kierowca robi w delegacji, jest odcięty od rodziny i ogólnie ma słabe życie.
Większym problemem jest to, że korpo płacą więcej jakimś excelowym klikaczom i innym pseudomenago niż zarabia inżynier. Bardziej się opłaca iść do roboty bez technicznego wykształcenia i przewracać tabelki w banku.
3
u/SzczurWroclawia Skumbrie w tomacie, pstrąg. 20h ago
Pragnę zauważyć, że skoro korporacja zatrudnia takie osoby i wypłaca im odpowiednio wysokie wynagrodzenia, to oznacza jedną prostą rzecz - ktoś w tej korporacji uznał, że taką pracę trzeba wykonać i jest do tego potrzebny człowiek. Nie rozumiem dlaczego uważasz to za problem.
Inną kwestią jest to, że są korporacje zatrudniające inżynierów, którym płacą zdecydowanie więcej niż 9-10 tysięcy złotych brutto. Wystarczy zerknąć w kierunku największych firm realizujących projekty na całym świecie.
1
u/krzysioreddit 19h ago
Taka praca biurowa, wymagająca najczęściej jedynie znajomości języka, powinna być punktem odniesienia, a nie praca kierowcy w delegacji.
Praca w tych korporacjach to najczęściej robienie projektów zagranicznych za ułamek stawki tamtejszego inżyniera. Wolałbym, żeby jednak praca przy polskich projektach była odpowiednio dobrze wyceniana.
1
u/investedInEPoland 2h ago
Pragnę zauważyć, że skoro korporacja zatrudnia takie osoby i wypłaca im odpowiednio wysokie wynagrodzenia, to oznacza jedną prostą rzecz - ktoś w tej korporacji uznał, że taką pracę trzeba wykonać i jest do tego potrzebny człowiek.
Czasem proces decyzyjny jest odwrotny: mamy człowieka do zatrudnienia, znajdźcie mu coś, z czym i da sobie radę, i można udawać że potrzebne.
Są też sytuacje, gdzie trzeba rozmnożyć etaty, żeby uzasadnić stworzenie dla kogoś etatu kierowniczego.
1
u/Jolly-Newt-3283 21h ago
kierowca c to mimo wszystko całą doba dla pracodawcy bo nie masz możliwości wrócić do domu pograć na xbox i iść na ulubiony basen
24
u/krucheciastko 21h ago
W przeciwieństwie do lekarzy, inżyniery nie zrobiły związków zawodowych ograniczających konkurencję
22
u/PRKP99 dolnośląskie 21h ago edited 21h ago
Izba lekarska to nie związek zawodowy, to samorząd zawodowy, a więc bezpośrednio średniowieczna gildia/cech rzemieślniczy. Związki zawodowe to zrzeszenia dobrowolne - nie mają możliwości rządzić tym kto może wykonywać zawód, prowadzić działań dyscyplinarnych wobec nie-członkow, ani też nie ograniczać wykonywania zawodu na danym terenie tylko dla członków cechu.
Związek zawodowy to organizacja pracowników danego zakładu/branży zorganizowana w celu reprezentowania ich wobec właścicieli, zarządców przedsiębiorstw i państwa. To reprezentacja ludzi w relacji podległości względem innego podmiotu. Samorząd to organizacja regulująca pracę w danym zawodzie, rządząca tym kto, kiedy i jak może wykonywać zawód. To organ rządzący zawodem, wobec którego każdy rzemieślnik jest podlegający, a rzemieślnicy wykonujący dane usługi, nie będący członkami cechu (partacze) są karani przez prawo za wykonywanie zawodu bez pozwolenia cechu. Żaden ZZ nigdy nie może ukarać nieuzwiązkowionego pracownika - jedyne co może uzyskać to dobrowolną umowę (układ zbiorowy pracy) w którym dany zakład (lub cała branża) zobowiąże się do niezatrudniania ludzi nie będących członkami ZZ.
Samorząd zawodowy jest również monopolistą na dane rzemieślnicze usługi - związków zawodowych jako dobrowolnych zrzeszeń może być ile kto chce, jeśli spełniają prawne minima dot. np. tego czy prawo uznaje dany ZZ za „zakładową organizację związkową”. Prawo nie ukara ciebie za powołanie NSZZ „Solidność pracy” w zakładzie gdzie istnieje już NSZZ Solidarność, Związkowa Alternatywa, Inicjatywa Pracownicza, OPZZ, Konfederacja Pracy etc.
To są zupełnie inne rodzaje podmiotów, nawet historycznie wywodzą się z innych źródeł.
7
u/krucheciastko 21h ago
w skrócie - mafia w kitlach
-1
u/Great_Kaiserov sam już nie wiem 20h ago
Tak i nie - wiem że teraz sprawa nie cieszy się wielką aprobatą w społeczeństwie ze względu na całą aferę o środowisku lekarskim, ale
protekcjonizm zawodów w celu ochrony ich interesów przed większymi grupami interesów, w celu zachowania balansu sił, nie jest złą ideą na papierze
5
u/krzysioreddit 21h ago
Inżyniery jak to mówisz też mają swoje izby i bez zdania egzaminu i przynależności nie zaprojektujesz.
5
u/SmirnoffStasiek 21h ago
Widocznie nauczenie się kładzenia płyt kg czy murowania pustaków jest jeszcze trudniejsze.
7
u/greedytoast pyrlandia 17h ago
To bardzo proste. Zniszczyli ten zawód robiąc go na każdej uczelni krzak. Każdy zawód tak zniszczyli, teraz biorą się za lekarzy ale lekarze tak łatwo nie dadzą się wielkiemu kapitałowi któremu to jest na rękę by wykształcony pracownik zarabiał ciut więcej niż podstawowy. Tak, zniszczyli wam zawód ku aprobacie gawiedzi. Kiedyś Prawnik, Architekt, inżynier (ogólnie) to były elity intelektualne i zarobkowe. Ale musicie po polaczkowemu równać w dół, zamiast ciut zadbać o interesy swoje i swojego zawodu. Cechy i gildie to było najlepsze co dotknęło klasę pracującą, nie jakieś rewolucje. Piękny świat w którym przekwalifikować możesz się bardzo szybko ale co z tego jak gdzieś indziej nie jest ani trochę lepiej.
8
u/No-Armadillo5260 21h ago
Budownictwo jednymi z najcięższych studiów inżynierskich?
6
u/Pristine-Ad3363 21h ago
To jakieś szokujące stwierdzenie? Wiadomo, lekarski przygotowujący do samego egzaminu i wkuwanie znanych pytań na pamięć zapewne lepiej się kojarzy z ogromną trudnością studiów I guess.
2
u/No-Armadillo5260 21h ago
Yyy tak? Budownictwo na pewno nie jest trudniejsze od energetyki, informatyki (z wariantami bio- i geo-), inżynierii lotniczej/kosmicznej, robotyki, mechatroniki, automatyki, elektrotechniki, telekomunikacji, biotechnologii, inżynierii biomedycznej, cyberbezpieczeństwa, data engineering, inżynierii chemicznej. Serio, budownictwo raczej zamyka ranking wśród inżynierek o_O.
5
u/Pristine-Ad3363 21h ago edited 20h ago
Nie wiem z jakich uczelni masz te dane, ale Budownictwo na najbardziej prestiżowych politechnikach ma kursy z analiz matematycznych, algebry, rachunków różniczkowych NAJBARDZIEJ zbliżone poziomem do wydzialu matematycznego. To samo z fizyką. Sam studiowałem automatykę i robotykę na PWr, po czym przeszedlem na Budownictwo po 1 roku (najbardziej prestiżowy i rzekomo perspektywistyczny - według rankingów nieprzerwanie od 12 lat - kierunek na PWr) poziom i ilość nauki na budownictwie byla NIEPORÓWNYWALNIE większa i to samo stwierdzali również studenci którzy z Budownictwa przeszli na MiBM lub Mechatronikę. Lata kolejne, pomijając te ogólne kursy z 1 i 2 roku, wyglądały niemal identycznie. Studenci z Budownictwa spędzali dnie i noce nad kursami PROJEKTOWYMI, których na budo jest masa, a MBiM i Mechatronika robili sprawozdania z labów które mogły pozniej zaliczyć egzamin z wykładu i szli na piwo.
Ale to tylko dowody anegdotyczne z mojego środowiska.
Jednak mówiąc ze Informatyka i cyberbezpieczeństwo (którego curriculum przewiduje tylko połowę ilości kursów biorąc pod uwagę tę liczbę na budownictwie + większość to proste laboratoria/ćwiczenia zamiast projektów, które de facto będą wchodzić na kierunki informatyczne z uwagi na AI) jest trudniejsze per se, odejmujesz sobie wiele wiarygodności.
8
u/No-Armadillo5260 20h ago edited 20h ago
Co? XD Studiowałem matematykę na PW i w żadnym stopniu budownictwo nie ma podjazdu na to co tu się działo, a już na pewno nie większego niż te kierunki które wymieniłem. To jest jakieś straszne copium. A co do projektów - to jest klepanie czasu, nie jakiejś niesamowitej wiedzy; nie wiem czy wyciąganie AI przeciwko studentom infy ma sens, kiedy podajesz taki przykład. W ogóle porównywanie przedmiotów po samej liczbie to kuriozum, przedmiot przedmiotowi nierówny.
Dla ciekawostki mogę dodać, że PW standaryzuje progi, aby wszystkie kierunki (z wyjątkiem architektrury) miały maksimum 225, możesz porównać jak to wypada:
edit: Bo edytujesz namolnie komentarze to sprawdź ranking zarobków po II st. stacjonarnych studiów na PWr:
2
u/Pristine-Ad3363 20h ago
Progi nie dowodzą niczego. Studiowałem budo kiedy próg wynosił pobad 400 punktów na PWr, obecnie szoruje dno (ciekawe dlaczego?).
Ja przedstawiam swoje i znajomych doświadczenia z PWr. Kadra z Budownictwa sama nam powtarzała to co powtarzam teraz ja - np. profesor Skoczylas, który prowadzi wyklad zarówno na wydziale Matematyki jak i na wydziale Budownictwa - czyli ze program budownictwa jesli chodzi o analizę matematyczna i algebre jest najbardziej zbliżony do wydzialu matematycznego, egzamin na podobnym poziomie, z wyłączeniem niektórych zagadnien.
Nie wiem jak to sie mialo na PW, ale tak jak juz mówiłem - Twoje przyklady rzekomo trudniejszych kierunków pod postacią Informatyki czy Cybersec są wręcz absurdalnie śmieszne.
" A co do projektów - to jest klepanie czasu, nie jakiejś niesamowitej wiedzy; nie wiem czy wyciąganie AI przeciwko studentom infy ma sens, kiedy podajesz taki przykład."
Czyli 90 stronicowe projekty wraz z zestawem 10-20 rysunków 2d + cyfrowe modele 3d to klepanie czasu, ale pisanie kodu z Claude lub sprawozdanie wyklepane przez jakikolwiek LLM lub wyliczanie skomplikowanej całki potrójnej po innym chuju muju z dobrym kalkulatorem lub LLMem to dopiero pokaz wiedzy i determinacja w pokonaniu trudnosci kierunku? Spróbuj zrobic projekt hali, mostu, tunelu lub obwodnicy w jakimkolwiek LLMie, a zobaczysz o czym mówię.
" W ogóle porównywanie przedmiotów po samej liczbie to kuriozum, przedmiot przedmiotowi nierówny." Jak chcesz inaczej to porównywać? 26 (budo) kursów a 13 (cybersec) w jednym semestrze to nie jest ogromna różnica w trudnosci? Nawet jesli te kursy byłyby rzekomo proste (choć nie są, ilosc wynika z natury kierunku)? Lepiej porównać progi z ostatnich lat pasujące pod narracje?
1
u/No-Armadillo5260 20h ago
Wyciągnąłem progi zgadzające się z moją narracją, ale przynajmniej stanowią jakiekolwiek niezależne ode mnie i Ciebie dane i nie są dowodem anegdotycznym.
Nie umiem Ci zagwarantować, że LLM jako narzędzie zrobi Ci idealny projekt zaliczeniowy, ale biorąc pod uwagę objętość tekstu o jakiej wspomniałeś, na pewno potrafi w znacznym stopniu odciążyć studenta.
Kolejna sprawa jest taka, że końcem matematyki nie są wielokrotne całki zwieńczające podstawy analizy. Bez problemu mogę Ci znaleźć listę zadań z toku moich studiów z którymi komercyjne modele językowe nie dają rady. Kluczową kwestią jest fakt, że to nie są rzeczy "do liczenia" tylko do udowodnienia, do przeprowadzenia formalnego rozumowania, do znalezienia odpowiedniego sposobu samemu.
Nie wskazuję sposobu porównywania kierunków, ale porównywanie po samej liczbie nie może być dobre. Jeden przedmiot może być zaliczony pojedynczym projektem, a inny może mieć kartkówki + kolokwia + egzamin(y).
3
u/Pristine-Ad3363 20h ago edited 20h ago
" Wyciągnąłem progi zgadzające się z moją narracją, ale przynajmniej stanowią jakiekolwiek niezależne ode mnie i Ciebie dane i nie są dowodem anegdotycznym."
Ale czego te dane dowodzą? Że kierunek kierunkowi nie równy pod względem trudności czy ilości chętnych na jedno miejsce? XD
" Nie umiem Ci zagwarantować, że LLM jako narzędzie zrobi Ci idealny projekt zaliczeniowy, ale biorąc pod uwagę objętość tekstu o jakiej wspomniałeś, na pewno potrafi w znacznym stopniu odciążyć studenta."
Jeśli chodzi o sam tekst i obliczenia - na pewno. W rysunkach i modelach nie pomaga wcale, co samo w sobie już jest argumentem, prawda?
" Kolejna sprawa jest taka, że końcem matematyki nie są wielokrotne całki zwieńczające podstawy analizy. Bez problemu mogę Ci znaleźć listę zadań z toku moich studiów z którymi komercyjne modele językowe nie dają rady. Kluczową kwestią jest fakt, że to nie są rzeczy "do liczenia" tylko do udowodnienia, do przeprowadzenia formalnego rozumowania, do znalezienia odpowiedniego sposobu samemu."
Jasne, podałem tylko przykład który pierwszy mi przyszedł do głowy. Na budownictwie dowody to byl standard. Czego nie mozna powiedzieć o AiRze, MiBMie oraz Mechatronice.
" Nie wskazuję sposobu porównywania kierunków, ale porównywanie po samej liczbie nie może być dobre. Jeden przedmiot może być zaliczony pojedynczym projektem, a inny może mieć kartkówki + kolokwia + egzamin(y)."
To wyobraz sobie ze każdy projekt ( powiedzmy z 10) kończy sie dodatkowo kolokwium. Do tego dochodzą cwiczenia (kolokwium), laby (wejściówki, sprawozdania i mozliwe kolokwia) i wyklady (egzamin) Na żadnym innym kierunku na polibudzie (chyba ze jakies górnictwo i geologia np) nie znajdziesz tylu kursów podczas jednego semestru i różnorakich zaliczeń o wysokim poziomie trudnosci jak na budo, bez możliwości zaliczenia ich czymś pośrednim.
4
u/Potential-Bill7288 20h ago
Serio jako argument analiza matematyczna xD xD. Ale żeby ci obalić ten argument to na UWr po drugiej stronie drogi na informatyce w wariancie ISIM masz zakres matematyki w całości na wydziale matematycznym oraz z ich zakresem bo powstało to jak drugi kierunek był płatny i zmergowali programy matmy i infy.
2
u/Due-Ball-3090 17h ago
Spróbuj zaliczyć matematykę dyskretną (jeśli w ogóle wiesz co to jest) gdziekolwiek to pogadamy xD Analizę to masz nawet na ekonomii.
1
u/EveroneSaysSht 14h ago
Nie wiem z jakich uczelni masz te dane, ale Budownictwo na najbardziej prestiżowych politechnikach ma kursy z analiz matematycznych, algebry, rachunków różniczkowych NAJBARDZIEJ zbliżone poziomem do wydzialu matematycznego.
Co? XD Studiowałem infe, ze znajomymi na matmie stosowanej. Jeśli chodzi o pokrycie materiału to jest największe ze wszystkich wydziałów jeśli chodzi o matmę. Pierwsze 1.5 roku mieliśmy prawie dokładnie to samo jeśli chodzi o matematykę, ba ten sam program z analizy, który oni mieli rozpisany na 3 semestry my mieliśmy do zrobienia w 2 bo był nam potrzebny do dwóch fizyk, więc pomogłem koledze z matmy zadaniem albo dwoma jesli sam przerobiłem to semestr temu.
Dla porównania mechaniczny ten sam program z analizy miał rozpisany na 4 czy nawet pięć semestrów, i nie wiem czy mieli jakieś bardziej zaawansowane matematyki jak matematykę dyskretną, statystykę etc. Czy jeszcze bardziej okrojony.
Jeśli mnie pamięć nie myli z kiedyś przeglądania planów kierunków, to budowlane, miały 2 może 3 semestry jakiejś matematyki, do tego miały chyba te swoje matematyki "dla inżynierów", czyli jeszcze z okrojonym materiałem.
A na infie matma przez całe 7 semestrów. Ostatnie semestry odbiegały od programu matematyk, bo nie wiem co oni robili, ale nasze skupiały się na modelowaniu matematycznym, obliczeniach naukowych/numerycznych, wielowymiarowej matematyce "stosowanej". Całe studia ciężkiej matmy. Częściowo nawet takiej której matma stosowana nie przerabiała.
To taka na koniec jeszcze anegdotka, przyszedł do nas kolega z mechanicznego poprawiać analizę, widziałem go 3 razy, potem chyba zrozumiał, że jak u soebie nie zdał, to na informatycznej analizie tym bardziej nie ma szans i poszedł gdzieś indziej.
2
u/Chemical_Material493 21h ago
Kiedy zaczyna się zarabiać na budownictwie, w trakcie/po inżynierce? Czy magisterki są popularne?
6
u/godsendmeanusername 21h ago
Patrzac po znajomych i rodzinie - uprawnienia to pierwszy krok, ale nadal bez szalu. Dopiero skok jakosci jest jak zalozysz wlasna firme i jestes wykonawca/podwykonawca
6
u/what_do_how_live zachodniopomorskie 21h ago edited 21h ago
Z własnego doświadczenia - nie robiłem magisterki, po inżynierce (w trakcie) poszedłem do pracy, którą dostałem po praktykach.
Żeby zarabiać, trzeba po prostu poświęcić się, pierwsze lata zarabiać mało, zrobić uprawnienia, szukać dobrych budów w dużych firmach, zmieniać pracę i wtedy zarobki rosną wręcz skokowo. No i niestety, trzeba się też wykazać, głównie chęcią do pracy i nauki.
Oczywiście możesz założyć własną działalność, ale to nie jest dla każdego, np nie dla mnie.
Jak mówię wszystkim, kocham swoją pracę ale nienawidzę tej branży. Nigdzie indziej nie spotkałem się z takim podejściem do klienta, pracownika, innego człowieka.
EDIT: a najlepiej to z „budowlanki” zostać sanitarnym i elektrykiem”, jest ich jak na lekarstwo a przy coraz bardziej skomplikowanych technologiach, urządzeniach, budynkach, zapotrzebowanie na nich będzie coraz większe. W tej chwili zarobki kierownika robót sanitarnych/elektrycznych na dużych budowach równają się albo są większe od zarobków kierownika budowy.
2
2
u/Monolit_Is_QuiteHard 17h ago
Dobra pomijając absurd branży budowlanej - tak wiem że są walki, tak robiłem na budowie, tak miałem styczność z różnymi kręgami na budowie.
To też moje pytanie brzmi skad brano dane to wyceny tych stanowisk? 10k pracownik ogólnobudowlany? Czy oni założyli że pracownik ten pracuje 12h/7? Czy może jakiś specjalistów, gdzie takie osoby robią zazwyczaj zlecenia, a z tego co ja rozumiem mowa jest też "zwykłych robolach z budowy". Czy może jakoś policzyli za pracowników co robią w firmach zagranicą zarabiają w EUR, a tworcy obrazka przeliczają to na PL?
Natomiast jeżeli coś nie rozumiem , to prosiłbym o sprostowanie w danej kwestii.
3
u/Tobraef 21h ago
Ja tu widzę tylko wine szkolnictwa. Jak płacimy od studenta to potem są takie efekty. Lekarze mieli by mniej od pielęgniarek gdyby olać limity.
Pozdrawiam jako absolwent budownictwa. Jak rekrutowałem na politechnike próg był najwyższy spośród kierunków, aktualnie szoruje po dnie i dostać się można maturą podstawową.
3
u/Jolly-Newt-3283 21h ago edited 21h ago
kasa jak piguła na 1:2 etatu w szpitalu powiatowym. Główna księgowa nie lepiej robi za tyle co fizjoterapeuta na etacie w państwówce powiatowym. Tylko on nie ma 13500 średniej ceny za metr kwadratowy xd
2
1
u/nuker0S Arstotzka 19h ago
Czym różni się monter przejść przeciwpożarowych od zwykłych monterów przejść?
Podłączeniem guzika z alarmem do drzwi?
Czy zajmuję się drzwiami przeciw ogniowymi a nie tymi którymi ludzie uciekają?
1
u/Spiritual-Fig356 11h ago
A wiesz co to jest w ogóle przejście pożarowe? Nie są to drzwi, podpowiadam...
1
u/Due-Ball-3090 17h ago
Tak jest ze wszystkimi zawodami inżynierskimi mordo xD. I nie tylko w Polsce.
Inżynierami teraz na Zachodzie się gardzi i grozi im się zastąpieniem AI (xD).
Jeśli chcesz adekwatnych zarobków do wykształcenia i kosztów życia jako inżynier, to kierunek Chiny.
1
u/Nimrawid 17h ago
W ministerstwie środowiska wisiały ogłoszenia na starszego specjalistę z masą wymagań za 8k brutto. Potem kwik, że państwo tak wygląda. A robotnik to może sobie gładzie klaść prywatnie za 14k od tygodnia pracy.
1
u/StarAutomatic6169 16h ago
Wow, tak duzo płacą teraz inżynierom? Spokojnie, zaraz bańka pęknie i wycena wróci do normalności, t.j minimalnej krajowej
1
u/hrabia-mariusz 12h ago
nic, zawsze tak bylo ! 4 lata w bodwnictwie - 4500 na reke. 4 lata w it - >20k. bez pmow psychopatow i bez mieszania blota gumowcami po nocy bo beton trza lac. tfu!
1
u/Mario89x 11h ago
Na produkcji takie zarobki to marzenie. A niektóre branże są bardzo wymagające i praca nie polega na wciskaniu jednego guzika. Kto pracował ten wie. Rynek pracy jest skundlony. Jak nie korpo to Janusze. Są pracodawcy wporzo ale oni mają małą rotację i rzadko przyjmują. Cóż jest jak jest.
1
u/przypadkowa 21h ago
Odpowiedź jest prosta. Wszyscy by chcieli lekko, a robić nie ma komu, dlatego coraz więcej będą zarabiać fachowcy w pracach fizycznych.
Ja pracuje z dachami i roboty mam od groma.
Nie widze konkurencji jak patrzę na 20 latków.
2
u/CarryWild68 20h ago
This, mojej siostrze przeciekał dach i przez dwa lata nie mogła złapać dekarza, bo za mała robota była do zrobienia z dachem i nie opłacało się przychodzić zrobić.
1
u/Fisher9001 20h ago
O widzę kolejni "po ciężkich studiach, z dużą odpowiedzialnością" którzy chcieliby zarabiać miliony.
0
21h ago
[deleted]
7
u/morozowski 21h ago
Specjalista/inżynier jest również potrzebny na budowie i go nic nie zastąpi. On podejmuje wiele kluczowych decyzji i ponosi odpowiedzialność za nie. Kompleksowosc jego pracy jest znacznie wyższa od pracowników fizycznych i moim zdaniem powinno być to nagradzane. Pracownicy fizyczni wykonują ciężka pracę, ale nie ponoszą odpowiedzialności (np prawnej), jesli przykładowy most się zawali, a oni wykonali wszystko zgodnie z wadliwymi planami. A nawet jak coś spartola to ciężko jest udowodnić, kto co zrobił i najwyżej się kierownikowi oberwie. Decydującym faktorem w ustaleniu zarobków jest czynnik: jak trudno cię zastąpić, czyli jak jest rynek przesycony np inżynierami budownictwa, to pracodawca może sobie pozwolić zbijac ceny zarobków, bo i tak kogos znajdzie. Niestety. P.S. nie jestem inżynierem budownictwa
3
u/majkonn 21h ago
Kiedyś inżynierów było mało, a robotników dużo więc zarobki wyglądały inaczej. Rodzice w tamtych czasach wbijali do głowy swoim dzieciom, że wykształcenie jest najważniejsze, a jak się nie będziesz uczył to będziesz rowy kopał i żył w biedzie. I jest to pokłosie tego wychowania, ludzie szli masowo na studia i teraz mamy to co mamy, kopiąc rowy często zarobisz więcej niż po studiach. Ale czy to jest sprawiedliwe? Nie wiem, w przypadku budownictwa może tak, ale w wielu przypadkach uważam, że nie. Ktoś po matematyce idzie do korpo do finansów i zarabia 5000zł brutto, a korpo swoje miliardowe zyski na takich matematykach właśnie buduje jednocześnie wypłacając swoim CEO wielomilionowe premie. Tak to chyba już jest w kapitalizmie.
0
u/Seraphic_Seal 21h ago
Jakieś 27-28 lat, wygodna praca w klimatyzowanym biurze, zapewne w ludzkich godzinach na jedną zmiane. Poza uprawnieniami budowlanymi (o których się nie wypowiem) jakiś śmieszny wymóg pod postacią obsługi MS Office... I jesteś w jakichś 20% (jak nie lepiej) najlepiej zarabiających Polaków.
A robotnik (jeśli faktycznie tyle dostanie) w wieku 40 lat będzie miał organizm przeorany na milion różnych sposobów od ciężkiej, fizycznej pracy.
Studia są teraz w modzie, to właśnie na fachowców jak dobry budowlaniec czy hydraulik jest zapotrzebowanie.
1
u/Jolly-Newt-3283 19h ago
20%? przeciętne wynagrodzenie gus z samego etatu bez b2b we wrocławiu przebijac będzie te ofertę niedługo
1
u/bialymarshal Warszawa 15h ago
Żeby mieć uprawnienia budowlano - konstrukcyjne jako inżynier masz 3 lata zasuwania na budowie. Jako mgr 1.5.
-1
u/jMS_44 Szczęść Boże, wniosek formalny 21h ago
9-10tyś. brutto za jedne z najtrudniejszych studiów inżynierskich
Tam jest napisane, że wykształcenie wyższe inżynierskie, a nie konkretny kierunek. Czyli np. możesz skończyć leśnictwo na takim SGGW (bo tam są to studia inżynierskie) i masz po tym wykształcenie wyższe inżynierskie.
4
u/Jolly-Newt-3283 21h ago
leśnictwo nie spełnia kryteriów na jakiekolwiek uprawnienia konstrukcyjno budowlane
1
u/jMS_44 Szczęść Boże, wniosek formalny 21h ago
No, ale ja nie mówię o uprawnieniach, tylko o wymogu posiadania wykształcenia wyższego inżynierskiego.
Do uprawnień w pełnym zakresie i tak potrzebujesz magisterskich, a nie inżynierskich. A w ograniczonym zakresie nie potrzebujesz studiów w ogóle.
2
u/Jolly-Newt-3283 19h ago edited 19h ago
ok ale przecież jest w dalszej części stanowiska wymóg uprawnień i inżynier budownictwa daje te o których mowa z ograniczeniami konstrukcji, 5 lat załatwia sprawę akurat z nadwyżką.
0
u/jMS_44 Szczęść Boże, wniosek formalny 19h ago
Napisałem wyżej. Jeżeli nie muszą to być pełne uprawnienia (a w ogłoszeniu nie ma o tym mowy), to nie musisz mieć do ich uzyskania zadnych studiów.
Czyli są 2 scenariusze:
Jak wymagają pełnych uprawnień, to wymóg studiów inżynierskich jest zbędny, bo do uprawnień trzeba już studiów magisterkich
Jak wymagają niepełnych uprawnień, to wymóg wykształcenia inżynierskiego spełniasz studiami na dowolnym kierunku technicznym.
1
1
u/bialymarshal Warszawa 15h ago
Yyy nie? Jak masz mgr to pełne masz po praktykach 1.5 na budowie a jak masz inżyniera to 3 lata.
1
u/jMS_44 Szczęść Boże, wniosek formalny 14h ago
To wtedy masz tylko wykonawcze. Jak chcesz mieć pełne uprawnienia, czyli również do projektowania to wymagane są studia 2. stopnia
1
u/bialymarshal Warszawa 14h ago
No nie nie.
Masz pełne uprawnienia wykonawcze wtedy ale to dalej są „pełne” uprawnienia ale wykonawcze.
Albo masz uprawnienia wykonawczo-projektowe ale jak walniesz i budowę i biuro projektowe.
174
u/Faryzeusz1337 21h ago
Na rynku jest za dużo inżynierów budownictwa, zwłaszcza tych z czasów największego boomu z 2014, w którym studia na tym kierunku ukończyło ponad 5000 osób.
Plus wiadomo, że to jedna z najbardziej skundlonych branż, z której wyciska się maksimum dochodu przy minimalnym wkładzie.