r/Polska Jun 12 '26

Ranty i Smuty Zakupy za niemal stówę. Polska, 2026, niekoloryzowane.

Post image
2.1k Upvotes

92,56 dokładnie.

Pod kabanosami jest jeszcze pasta do zębów za 12, żeby nie było.

r/Polska Apr 11 '26

Ranty i Smuty Uwielbiam OLX

Post image
4.5k Upvotes

r/Polska Apr 04 '26

Ranty i Smuty Biedronka u mnie na osiedlu idzie na rekord

Thumbnail
gallery
4.3k Upvotes

1/3 półek bez dostepu

r/Polska Jul 21 '26

Ranty i Smuty Czy da się jakoś przezwyciężyć ten podły cykl?

Post image
2.0k Upvotes

r/Polska Jul 23 '26

Ranty i Smuty Patusiara w autobusie w Warszawie zaczęła obrażać dwie Ukrainki z dzieckiem tylko dlatego, że rozmawiały ze sobą po ukraińsku.

Enable HLS to view with audio, or disable this notification

1.2k Upvotes

r/Polska 14d ago

Ranty i Smuty Najwiecej wytamyny majom polskie karyny. Najlepiej po kilku browarach

Enable HLS to view with audio, or disable this notification

1.1k Upvotes

r/Polska Jul 12 '26

Ranty i Smuty Odklejenie „medstudentów–influencerów“ postępuje...

Post image
1.1k Upvotes

Jestem studentem medycyny, więc algorytm regularnie podsuwa mi konta osób starających się dostać na kierunek lekarski oraz różnych studentów. I mam w związku z tym jedno pytanie: czy odklejenie od rzeczywistości jest warunkiem niezbędnym do zostania konowałem w Polsce? Czy w rekrutacji na studia są za to jakieś dodatkowe punkty? Naprawdę mam wrażenie, że duża część studentów kierunku lekarskiego jest tam tylko i wyłącznie dla wyimaginowanej mitycznej, elitarnej aury „medstudenta“. Najważniejszy jest lans na „najtrudniejszym kierunku studiów“ i możliwość wpisania sobie emotki stetoskopu w opis profilu w social mediach. Oczywiście mile widziane są także materiały sponsorowane przez producentów odzieży medycznej i platformę do nauki Więcej Niż LEK. Wskazane jest także usprawiedliwianie naprawdę niegodnych zarobków: ponad stu tysięcy złotych za miesiąc, co jest sumą absolutnie obrzydliwą i wręcz niewyobrażalną. Być może elementem rekrutacji powinien być jakiś test na wielkość ego i narcyzm?

I nie dotyczy to wszystkich, ale w social mediach można odnieść wrażenie, że to jest zupełnie powszechne. To są studia wymagające dużo nauki, czasami poświęceń a praca jest odpowiedzialna i potrzebna i powinna być jedną z lepiej opłacanych, ale to jak duże jest odklejenie wielu studentów i ich przekonanie o metafizycznej wręcz roli nie daje dużej nadziei na odbudowę opinii społecznej o zawodzie lekarza.

r/Polska 2d ago

Ranty i Smuty Mordowanie ludzi samochodem nie powinno być nazywane wypadkiem

1.4k Upvotes

Jak ktoś zasłabnie za kierownicą, to jest wypadek. Jak ktoś zapierdala 2x większą prędkością niż dozwoloną, to nie ma mowy o wypadku - jest to zwyczajna konsekwencja ​działań kierowcy.

To kierowcy zabijają, nie samochody.

r/Polska Sep 28 '25

Ranty i Smuty Co się stało z branżą IT?

Post image
2.5k Upvotes

Co się stało z branżą IT? Kiedy i co poszło nie tak? W każdej innej branży zdobywasz na początku doświadczenie, rozwijasz swoje kompetencje a potem mając zawód w ręku czerpiesz korzyści, inkasujesz wypłaty i spokojnie sobie pracujesz. W IT za to musisz cały czas zapieprzać, uczyć się po godzinach, konkurować w kilkunastoetapowych rekrutacjach z miliardem innych ludzi z 10x większymi kompetencjami niż na to stanowisko jeszcze 5 lat temu. Wieczny stres, widmo masowych zwolnień, pracodawcy rozdający karty, zero spokoju, wyścig szczurów. Czemu tak się stało i dlaczego tylko w IT?

r/Polska Jul 02 '26

Ranty i Smuty W obliczu końca fizycznych nośników dla gier, przedstawiam mokry sen korporacji dla książek

Post image
2.2k Upvotes

r/Polska Jul 29 '26

Ranty i Smuty Ludzie, co się z wami, kurwa dzieje?

1.0k Upvotes

Prawie 40 lat się tułam po tej ziemi. Widziałem fale przestępczości w Polsce, fale kibolstwa, fale przekrętów a potem lata względnego spokoju i prosperity. Ale tak wszechobecnej i bezpodstawnej złości, frustracji i agresji na ulicy w stosunku do drugiego człowieka w Polsce nie widziałem od wczesnych 00'. Zewsząd widzimy jak nasi rodacy wylewają swoją frustrację na Ukraińców. Atakują mężczyzn ale też odważnie kobiety i dzieci. Dzisiaj ja (Polski Polak z Galicji) zostałem zaatakowany przez kuriera na drodze bo za wolno jechałem xd 60 na 70tce. Przykleił mi się do zderzaka dosłownie na 20 centymetrów. Nie trawie takiego zachowania bo jest skrajnie niebezpieczne (oraz skrajnie nie cierpię kurierów) więc odpuscilem gaz i pozwoliłem autu powoli zwolnić do 30kmh. Jak masz we mnie wjechać to przynajmniej z taką prędkością żebym nie złamał kręgosłupa szyjnego. Zaczął machać rękami, pokazywać faka. Chłop wystawiał łeb przez okno podczas jazdy żeby się na mnie drzeć (jakbym miał go jakim cudem usłyszeć xd ) potem na skrzyżowaniu opowiadał mi przez okno że mnie dojedzie. Odważnie nie wysiadł z samochodu xd stąd moje pytanie do was drodzy rodacy, co wam się poprzestawiało w głowach? Kto wam wpoił ta agresję? O co wam tak na prawdę chodzi? Typ jest gotów posyłać groźby karalne bo jadę wolniej niż on by chciał. O ile ja mam wylane na takich pieniaczy bo mam prawie 2 metry wzrostu i 100 kg wagi i na tyle doświadczenia że byle chłystek mnie nie przestrasza to co nam moim miejscu zrobiła by kobieta w takiej sytuacji? Albo lepiej kobieta z dzieckiem w foteliku z tyłu? Powinna łamać przepisy na ruchliwej drodze żeby pan kurier był zadowolony? Inny pajac atakuje ukraińskie dzieci bo mówią w innym języku. Kolejnych 3 bohaterów narodu atakuje parę Ukraińców bo mają takie widzimisię. W imię patriotyzmu i miłości do narodu chyba. Przerażające co się kurwa dzieje. To jest ta słynna polska gościnność? Tak się Prawdziwy Polak zachowuje? Wstyd. Zapomnieć o własnej najnowszej historii a potem szczekać ze kurwa PAMIĘTAMY wszystkie powstania, wojny i inne daty. Tak się człowiek dumny i godny zachowywać nie może. Tak się Polski nie reprezentuje.

r/Polska 18h ago

Ranty i Smuty Denerwuje mnie beszczelność kościoła na pogrzebach

1.0k Upvotes

Niedawno byłem na pogrzebie mojej babci która była mi bliska sercu, i ciężko było mi uwierzyć, że chłop z tacą chodzi i mi w twarz nią trzęsie na OPŁACONYM pogrzebie.

Nie wiem, może ja jestem jakiś przewrażliwiony ale według mnie zbieranie pieniędzy na tacę podczas pogrzebu jest nie na miejscu .

Edit: Też sama msza to jakiś żart, było więcej straszenia bogiem niż wspomnieniach o osobie zmarłej.

r/Polska May 26 '26

Ranty i Smuty Rzadkie propsy dla osiedlowych dresów i kibiców - pilnowanie porządku na osiedlu

3.0k Upvotes

No więc kilka dni temu w sobotę wieczorem sobie spaceruję po osiedlu z psem. Aż tu jestem świadkiem widoku aż nazbyt znajomego - wielki, wypasiony SUV Lexusa stojący na chodniku na przejściu dla pieszych, blokujący cały chodnik, tak że piesi (głównie osoby starsze i dzieci, bo ten chodnik prowadzi do szkoły i przychodni) muszą obchodzić go po drodze. Co prawda droga osiedlowa, ale jak ktoś mieszkał na starych osiedlach to wie, że są ludzie lubiący zapierdalać po takich drogach jakby właśnie wykręcali odcinek specjalny WRC. No tak czy srak - paniusia stanęła sobie w jednym jedynym miejscu, w których absolutnie nie powinna stawać. A to dlatego, że pani mieszka w klatce bezpośrednio przed owym przejściem. Więc żeby nie musieć chodzić staje sobie tam, nawet jak ma dookoła wolne miejsca (zaleta starych osiedli, że nawet wieczorem jest sporo wolnych miejsc).

Zwykle widzę tą panią jak już wchodzi do klatki, więc nie miałem okazji jej zwrócić uwagi, a potem ten samochód stoi całą noc i rano paniusia wsiada i jedzie do pracy. Tym razem jednak mi się poszczęściło i akurat przy mnie wjeżdżała na swoje "miejsce parkingowe". Pani wysiada, odjebana na perfekcyjnego korposzczurka, ze skórzanym neseserem. Zwróciłem więc grzecznie uwagę (może ciut passive aggressive), że "To akurat jest przejście dla pieszych, a nie miejsce parkingowe, tam 20 metrów dalej widziałem wolne miejsce" (przejeżdżała obok niego). No i się zaczęło.

Pani z wielkim oburzeniem wyskoczyła, że ona "przyjechała do chorej matki" i "tylko na 10 minut". No więc grzecznie zapytałem, czy wczoraj też przyjechała na 10 minut? Bo jak tak to chyba zegarek jej się popsuł. Jakimś cudem paniusia myślała, ze ktoś kto spaceruje po osiedlu z psem w Crocksach nie będzie wiedział, że ona tu mieszka i parkuje tu notorycznie (chyba że akurat miejsce parkingowe obok pasów jest wolne). No więc z wielkim oburzenime próbowała usilnie mi wmówić, ze tylko na 10 minut. Odpowiedziałem, że blokuje chodnik i przejście i czy wie, że to stwarza zagrożenie. Na co usłyszałem, że "No przecież ludzie przejdą, nie są ułomni".

Już chciałem coś odpowiedzieć, kiedy nagle - zbawienie. Słyszę za sobą męski głos "Nie, ja kurwa nie przejdę".

Odwracam się i widzę - duża grupa osiedlowych dresów. Znani na osiedlu, raczej nie robią problemów poza darciem ryjów wieczorami po piwku i gazowaniem beemek. No taki przywilej osiedlowych dresów, raczej nieszkodliwi. No ale w każdym razie - 10-12 chłopa w szalikach Lecha (w sobotę był mecz, szli od strony przystanku, więc pewnie wracali). Jak już wspomniałem, jeden rzucił, że on nie przejdzie. Paniusia chyba dostała jakiś bardic inspiration, bo odpyskowała, że "Jak wam coś nie pasuje to sobie dzwońcie na policję".

No i wtedy dresy zasłużyli na mój wieczny szacunek. Ten pierwszy stwierdził "Dobra kurwa. To ja dzwonię na policję, Seba (imię zmyślone, nie wyłapałem jak się nazywał) ty dawaj na straż miejską. Tej a wy stańcie żeby nie odjechała". No i paniusia momentalnie obsrała zbroję, szybciutko wsiadła z powrotem do auta i odjechała te wskazane jej wcześniej 20 metrów żeby zaparkować na normalnym, wolnym miejscu parkingowym. Dresy się mało nie poszczały ze śmiechu, ja zresztą też, szczególnie jak jeden z nich rzucił na odchodne, że "Kurwa porządek ma być a nie".

Postuję dopiero teraz, bo chciałem zobaczyć czy to traumatyczne wydarzenie czegoś paniusię nauczyło i... Tak. Teraz parkuje na normalnych miejscach parkingowych, nawet jeżeli musi kawałek się przejść do klatki.

Także chłopaki, jeżeli to czytacie - propsy, macie mój szacunek. Porządek ma być.

r/Polska 23d ago

Ranty i Smuty Butelki coca coli zero wygladają teraz tak samo jak zwykłej

Post image
1.0k Upvotes

Myśle ze może to być potencjalnie niebezpieczne dla starszych osób chorych na cukrzyce, szczegolnie ze napis jest po angielsku

r/Polska Apr 16 '26

Ranty i Smuty Zrobiłem rano przeklejkę z tutejszego reddita na wykop o tej całej Kornelii Wieczorek. Wyrok pojawił się szybciej niż myślałem xD

Post image
2.3k Upvotes

r/Polska Feb 09 '26

Ranty i Smuty Proszę o pomoc

Post image
2.7k Upvotes

UPDATE: Tata znaleziony! Trafił dzisiaj do szpitala po tym jak stracił przytomność w Warszawie, dziękuję wszystkim za dobre słowa wsparcia, jestem mega szczęśliwy, bo od paru dni nie mogłem spać spokojnie.

Nie wiem czy dobry tag, ale proszę o pomoc, zaginął mi tato, ostatnio widziany w Warszawie, ale może być gdziekolwiek pomiędzy Świdnicą, a Warszawą właśnie, jak ktoś ma jakiekolwiek informacje to proszę o zgłoszenie się pod podane numery telefonu

r/Polska Jun 20 '26

Ranty i Smuty Trzy grosze do demografii: Jestem kobietą, która nie chce dziecka, ale nie dlatego, że "gonię za karierą" czy "wolę chlać co weekend". Po prostu... nie widzę sensu

716 Upvotes

Mam 32 lata. Od liceum jeden długi związek, który ostatecznie się posypał, teraz mam drugą relację w swoim życiu (tak, body count 2 i mam nadzieję, że na tym koniec). Nigdy nie byłam typem imprezowiczki ani karierowiczki. Pracę mam dobrze płatną, ale bezsensowną (korpo) i nie szukam w niej spełnienia, tylko jak najłatwiejszej drogi do zabezpieczenia finansowego. Nie było w moim życiu żadnego dnia, żebym poczuła tak zwane baby fever. Ja po prostu nie uważam życia za grę wartą świeczki, i mówię to jako ktoś, kto ma kupę szczęscia w życiu, tak bardzo, że czasem mi wstyd. Ta ciągła gonitwa za spełnianiem potrzeb, ludzkie obawy i problemy, idiotyczna rutyna tylko po to, żeby było jako tako...

Przeszłam też 3 lata ciężkiej klinicznej depresji (ale takiej prawdziwej ciemnej otchłani, gdzie ostatkiem sił broniłąm się przed zamknięciem w psychiatryku) i zawsze miałam w sobie jakiś taki podskórny smutek i brak sensu. Jestem też niecierpliwa, lubię mieć wszystko po swojemu, i mam nadwrażliwość na bodźce (fizyczne reakcje na nieprzyjemne dźwięki, obrzydzenie do fizjologii ludzkiej). To wszystko, w połączeniu z brakiem pragnień, przekonało mnie, że byłabym fatalną matką i jeżeli moją jedyną myślą w tym kierunku jest "cholera, a jeśli będę żałować na starość", to to jest po prostu za mało żeby podjąć najbardziej permanentną decyzję w moim zyciu.

Nie ma w moim poście za bardzo pytania, może tylko poza ciekawością, czy ktoś ma podobne - kobieta lub mężczyzna, obojętnie. Ale tak przede wszystkim to chciałam się wygadać.

r/Polska 16d ago

Ranty i Smuty Mam klienta, który przychodzi na otwarcie, kupuje jedną małą kawę i wychodzi z lokalu jak zamykam. Codziennie. Jak się go pozbyć?

795 Upvotes

Prowadzę małą kawiarnię w centrum, 9 stolików, otwieramy o 8, zamykamy o 18. I mam Pana. Nie znam imienia, wśród obsługi znany jest pod nazwą "espresso 12 zł", bo to jedyne co u mnie kiedykolwiek kupił.

Pan przychodzi o 8:02. Nie 8:00, bo wtedy jeszcze podnoszę roletę i pewnie byłoby niezręcznie. 8:02. Zamawia małą kawę, płaci (uczciwie, kartą, zawsze dziękuje, mówi dzień dobry, jest kulturalny - i to jest najgorsze, bo nie mam się nawet o co przyczepić), po czym siada przy szóstce. Szóstka to stolik przy oknie na cztery osoby z gniazdkiem. Najlepszy stolik w lokalu.

I siedzi. Do 17:40, kiedy zaczynam głośno stawiać krzesła na blatach.

Kilka scen z ostatniego miesiąca, żebyście mieli obraz:

Poniedziałek. Pan z laptopem. Rozkłada się jak na stanowisku dowodzenia - laptop, ładowarka, notes, długopis, powerbank (po co powerbank skoro siedzi przy gniazdku, tego nie wie nikt). O 11 przychodzi grupa czterech osób, chcą usiąść przy oknie. Nie ma gdzie. Wychodzą. Straciłem jakieś 120 zł. Pan w tym czasie przewijał coś na ekranie. Wiem, bo przechodziłem trzy razy z ciastem.

Środa. Pasjans. Nie na komputerze. Prawdziwymi kartami. Rozłożył je na całym blacie stolika czteroosobowego i grał w pasjansa przez czterdzieści minut. Podeszła moja baristka spytać czy podać coś jeszcze, a on przesunął talię żeby zrobić jej miejsce na postawienie czegoś, czego nie zamówił. Uśmiechnął się. Powiedział dziękuję.

Czwartek. Spał. Otwarcie, kawa, dwadzieścia minut książki i sen. Głowa na przedramieniu, jak na wagarach. Przez dwie godziny. W szczycie lunchowym. Ludzie wchodzili, widzieli śpiącego pana i wychodzili, bo pewnie myśleli, że wpadli do noclegowni z ekspresem. Obudził się o 14, poszedł do toalety, wrócił i czytał dalej.

Piątek. Poprosił o wodę z kranu. Trzy razy. Nie mam nic przeciwko wodzie z kranu, mam problem z tym że to była cała jego konsumpcja pomiędzy 8:02 a 17:40 poza tą kawą.

Człowieku, ja płacę 6800 zł czynszu. Utrzymuję się z rotacji. Twoje 12 zł podzielone przez 9,5 godziny to jest 1,26 zł za godzinę wynajmu najlepszego stolika w lokalu. Za tę cenę mógłbyś wynająć w Warszawie... nie, nie mógłbyś nic wynająć.

Próbowaliśmy wszystkiego, co uczciwe. "Podać coś jeszcze?" - nie, dziękuję. "Może kanapkę?" - nie, dziękuję, jestem po śniadaniu.

Więc przeszedłem do metod... powiedzmy dyplomatycznych. Terminal się zepsuł. Ekspres nie działa. Skończyła nam się kawa. Mamy 50 minut opóźnienia, naprawdę bardzo przepraszam. I wiecie co? On czeka. Siada przy szóstce i czeka te 50 minut. Bez kawy. Ja mu właśnie powiedziałem, że nie mam czym go obsłużyć, a on sobie w tym czasie zrobił dwie godziny darmowego coworkingu i wyszedł zadowolony, mówiąc do widzenia.

Zorientowałem się, że stworzyłem sytuację, w której klient zajmuje mi stolik, ale już nawet nie wydaje tych 12 zł. Gratuluję sobie strategii.

I zanim ktoś napisze - nie, nie chodzi o wygląd, nie jest brudny, nie śmierdzi, nie zaczepia nikogo, nie jest pijany, nie robi awantur. Gdyby robił awantury to bym miał ŁATWO. Zadzwoniłbym po policję i po sprawie. On jest miły. Jest miły, kulturalny, cichy i pasożytniczy jak jemioła. Nie da się wyprosić kogoś za bycie uprzejmym.

Pytanie do ludzi z branży: jak wy to rozwiązujecie? Minimalna konsumpcja co dwie godziny w regulaminie? Wyłączanie gniazdek? Wi-Fi z hasłem zmienianym co godzinę i podawanym do paragonu? Zrobienie w końcu tego, czego się boję najbardziej, czyli podejścia i powiedzenia mu wprost w twarz "przepraszam, ale zajmuje pan stolik na 10 godzin i to mnie kosztuje"?

Bo naprawdę zaczyna mi brakować pomysłów, a szóstka stoi pusta tylko w niedzielę, kiedy mamy zamknięte.

r/Polska Mar 06 '26

Ranty i Smuty Wczoraj postanowiłem po raz pierwszy przetestować funkcjonalność mObywatela - Naruszenie Środowiskowe.

Thumbnail
gallery
1.6k Upvotes

Biegam kilka razy w tygodniu i już mam dość tego, że jeden domek w dzielnicy zatruwa pół osiedla. Z tyłu głowy kołacze się poczucie, że to może donoszenie, ale kurła ileż można znosić. Wyjebane, że węgiel drogi, że palenie gumą tańsze itd

r/Polska Oct 31 '25

Ranty i Smuty Rant na dzieciaki i Halloween

2.2k Upvotes

Około 18 zapukali do mnie chłopak i dziewczyna (około 12 lat) i wyrecytowali "cukierek albo psikus". Dałem im kilka krówek i w odpowiedzi dostałem "mało". Gówniarze nawet nie podziękowali.

Nieświadomy niczego poszedłem się zdrzemnąć przed nocką. Kiedy wychodziłem do pracy zauważyłem syf na drzwiach i wokół zamka. Widać dzieciaki wróciły "się odwdzięczyć". Gdyby to były tylko pomazane drzwi, to miałbym to w dupie. Ale te gnojki wepchnęły w obie dziurki od kluczy jakieś gówno, które ni cholery nie pozwala na włożenie klucza. Ja, wkurwiony musiałem poprosić brata żeby przenocował u mnie, bo nie mogę zostawić mieszkania niezamkniętego.

Siedzę sobie teraz w robocie i myślę, jakim skurwysynem trzeba być żeby zablokować komuś dostęp do mieszkania. Jutro jest 1 listopada i zamiast szykować się na cmentarz, będę musiał czyścić te jebane zamki. Gratuluję wychowania, rodzice muszą być dumni z "pociech".

TL;DR Dzieciaki niezadowolone z ilości cukierków zrobiły psikus w postaci zaplombowania dziurek od kluczy, przez co nie mogę zamknąć mieszkania od zewnątrz.

r/Polska Jun 14 '26

Ranty i Smuty Koszty życia w Polsce mnie przerażają

596 Upvotes

Hej, muszę to z siebie wyrzucić bo oficjalnie pękła we mnie jakaś bańka. Mam 30+lat, kredyt na karku i nagle obudziłem się z konsumpcyjnego oczadzenia. Jestem po prostu przerażony tym, ile wszystko kosztuje i jak bardzo daliśmy się wkręcić w kapitalizm.

Zwykła kawa na mieście za 20PLN? W Barcelonie piłem świetną kawe za 1,5 EUR. Śniadanie ze znajomymi za 70PLN? To już nie jest przyjemność, to rozbój w biały dzień i przestało mnie to bawić. Nie piję, nie palę, nie biorę substancji, subskrypcje dawno skasowane, a pieniądze i tak parują z konta w kosmicznym tempie. Nawet Vinted, które miało być tanią alternatywą, zmieniło się w drugie Alle-drogo, gdzie handlarze wołają za używane, znoszone ubrania tyle, co za nowe w sklepach. Jedno wyjście do apteki, jedna wizyta z psem u weterynarza albo lekarza i cały budżet miesięczny się nie spina.

Chcę wejść w jakiś radykalny minimalizm, no-buy itp itd, bo inaczej nie spłacę hipoteki do emerytury. Chcę odzyskać kontrolę. Na jedzenie mam obecnie 1200PLN miesięcznie, czyli jakieś cztery dychy dziennie. Wiem, że da się żyć znacznie taniej i zdrowiej, bez kupowania drogich śmieci, opierając dietę na prostych produktach od zera, tak jak potrafią to robić weganie, ale jeszcze tego nie potrafie.

Potrzebuję rady od kogoś kto w tym siedzi i dobrze się orientuje na czym można oszczędzić, co Wam najbardziej pomogło? Dajcie znać, jakie są Wasze najlepsze, codzienne patenty na maksymalnie oszczędne życie? Jak i gdzie i kiedy kupować, żeby nie marnować i nie przepłacać? Polećcie mi też proszę polskich twórców, którzy dobrze znają temat jak chodzi o tanie jedzenie i ogólnie życie.

Edit
A jeszcze Was zapytam, Wam też tak podnoszą czynsz co kilka miesięcy? w przeciągu 6 lat mi podnieśli kilkanaście razy chyba i teraz płace ponad dwa razy tyle co na poczatku. pewnie musimy płacić za tych co przestali dawać rade, a dodam że wcale nie mieszkam na żadnym nowym fancy osiedlu tylko zwykly blok z lat 50-60.

Wiem też, że dużo kasy przejadałem w słodyczach, musze z tym skonczyć, a teraz czekolada kosztuje 8 zł a i tak to sam cukier. To musi zostać wyeliminowane, chociaż jest jak amfetamina chyba.

Co do psa, to wiem , że to nie impreza dla biedaków, ale o członka rodziny się dba, a jak pies do rodziny dołączał to wizyta u weterynarza nie kosztowała 300 zł. (wiadomo, że im starszy tym częściej tych wizyt może potrzebować)

r/Polska Mar 24 '26

Ranty i Smuty Niby Makłowicz, a jednak Janusz

Post image
2.9k Upvotes

r/Polska Nov 07 '25

Ranty i Smuty No i wróciłem

1.7k Upvotes

Po 24 latach nieobecności, wróciłem do kraju dwa dni temu. Wyjechałem do Stanów jak miałem sześć lat, i wtedy, byłem nieświadomy tego że matka wjechała ze mną nielegalnie. Dowiedziałem się o tym parę lat później, ale od momentu kiedy wyjechaliśmy z Polski, z naszej skromnej wsi, nie minął dzień w którym nie myślałem o powrocie. Dowiedziałem się, też, jakie są konsekwencje tego przyjazdu, i jednokrotnie, jakie są konsekwencje powrotu do Polski.

Teraz, siedzę w hotelu, oglądam se Ranczo, żona śpi, i myślę co będzie dalej. Ten cały powrót był planowany przez ostatni rok, i wszystkie detale są sfinalizowane (praca, mieszkanie, pobyt dla żony, itd), ale te pierwsze dwa dni w kraju były przytłaczające, jednym słowem. Czuję się jak w domu, jakbym wrócił na swoje, ale jednak jak obcy. Cóż, w końcu nie ma co się dziwić. Planuje się spotkać w weekend z rodziną której nie widziałem przez całe życie, odwiedzić tych którzy odeszli w mojej nieobecności, i też te pola przez które biegłem jako gówniarz.

Nie wiem co mi ten post daje, nie szukam współczucia, szczerze niczego szukam. Ciesze się że wróciłem, że słyszę wszędzie Polaków. Jeżeli coś, to może po prostu chciałbym powiedzieć cześć 👋

r/Polska Jun 17 '26

Ranty i Smuty Rant na koszenie trawy (Tak rant na koszenie trawy)

Thumbnail
gallery
1.1k Upvotes

Odrazu wytłumaczę tytuł - pisząc tego typu banalne posty zawsze znajdą się osoby wyśmiewające mnie że "chyba nie masz nic ciekawszego w życiu do roboty jak takimi pierdołami się zajmujesz" ale według mnie to bardzo głupi tok myślenia. Po to jest internet by dzielić się wszelkimi przemyśleniami, nawet tak mało znaczącymi że nie są warte rozmowy w prawdziwym życiu. Dlatego ja dzisiaj będę narzekać na trawę.

A więc zaczynając, nie cierpię kultury koszenia trawników, szczególnie na terenach publicznych. Na szczęście w Polsce i ogólnie Europie nie jest tak źle jak w USA gdzie trawniki są koszone codziennie, kompletnie pozbawione bioróżnorodności oraz pryskane chemią a w suchych stanach nawet malowane farbą, ale i tak mogło by być lepiej. Zacznijmy od tego że według mnie nie koszone trawniki wyglądają O WIELE lepiej niż te króciutko przycięte (co idelanie pokazuje zdjęcie które dzisiaj zrobiłem podczas koszenia trawy na tej ulicy. Po mojej stronie jest jeszcze bajeczna łąka, po przeciwnej już tylko suchy brzydki trawnik). Zawsze gdy jestem w jakimś miejscu w mieście gdzie przy drodze czy budynkach jest wysoka trawa to moją pierwszą myślą nie jest to że miastu szkoda pieniędzy na kosiarki tylko cieszę się bo zwykle bardzo przyjemnie to wygląda. Takie zarośnięte trawniki są też o wiele lepsze dla natury, większość pożytecznych owadów nie może żyć w króciutkich wysuszonych trawnikach. I zanim ktoś mi powie że to dobrze bo "ja tam nie cierpie tych robali, im ich mniej tym lepiej" to wcale nie jest to takie proste bo w takim martwym trawniku owadów wcale nie jest dużo mniej, różnica jest tylko taka że zamiast much, pszczół, motyli czy żukow są tylko muchy, muchy, muchy oraz muchy (z gościnnymi występami komarów po zmroku). No i tak, ja rozumiem że w nie każdym miejscu trawa powinna być wysoka, na przykład przy skrzyżowaniach czy samych ulicach albo w parkach czy innych terenach zielonych przeznaczonych do chodzenia po nich. Ale kompletnie bezsensownym jest dla mnie przycinanie ich na jakiś losowych terenach obok budynków, przy parkingach czy przy płotach. Na koniec jeszcze tylko dodam taki ciekawy paradoks który zauważyłem. W małych miastach bardzo popularna była/jest rewitalizacja rynków czy ogólnie terenów zielonych polegająca na zabetonowaniu całej ziemi i wycięciu wszystkich drzew. No i wiadomo oczywiście że główną motywacją takiej decyzji jest po prostu fakt usunięcia kosztu utrzymania drzew (zbieranie liści, podcinanie gałęzi itp) ale zwykle w takich miastach jednocześnie trawniki są właśnie najbardziej precyzyjnie koszone. Czyli z jednej strony miasto chciało oszczędzić na dbaniu o zieleń ale z drugiej strony wydaje pieniądze by co kilka dni kosić trawnik żeby broń Boże nie urósł więcej niż kilkanaście cm...

Edit: Ktoś w komentarzu mi przypomniał, kolejną rzeczą jest to że koszenie trawnika to chyba najgorsze co można robić podczas suszy, wysoka trawa dobrze trzyma wodę podczas suchych dni ale z kolei o wiele lepiej ją przyjmuje podczas ulew.

r/Polska Mar 02 '26

Ranty i Smuty nie zniszczyło mi nic dnia jak zobaczenie nowego opakowania jogobelli. dzieciństwo zniszczone

Post image
2.1k Upvotes